Zdaniem publicysty Solidarna Polska straciła "wszelki umiar" w krytykowaniu wyroku wydanego przez sędziego Igora Tuleyę.

 

"Z sędziego sam Ziobro i jego koledzy uczynili sobie tarczę strzelniczą, poprzez której ostrzeliwanie ze wszystkich stron chcieli profesjonalnie i moralnie zdezawuować cały wymiar sprawiedliwości III Rzeczpospolitej, a przy okazji zrehabilitować skompromitowane praktyki organów ścigania tzw. IV RP. Można już powiedzieć, że "akcja Tuleya", pod koniec której Zbigniew Ziobro przestawał nad sobą panować i wręcz histeryzował spaliła na panewce. "Ciemny lud" jej nie kupił. Świadczy o tym ewidentnie dwuprocentowe poparcie dla Solidarnej Polski. Czyli dwója za uprawianie tandetnej, wyłącznie agresywnej polityki i zero nadziei na przyszłość" - pisze Ordyński.

 

Dziennikarz TVP zwraca uwagę, że w krytykowaniu wyroku na doktora G dość powściągliwie - "jak na swoje możliwości" - zachowało się PiS, a Jarosław Kaczyński w ogóle nie wypowiadał się na ten temat.

 

Cały felieton na Wp.pl

 

AM