W nowym dokumencie Benedykt XVI ma rozwinąć myśli zawarte w encyklice "Populorum progressio" Pawła VI z 1967 roku. Zamiarem Benedykta XVI było "pogłębienie niektórych aspektów integralnego rozwoju w naszej epoce, w świetle miłości w prawdzie". Zapytaliśmy młodych katolików o to, co oznaczaów "integralny rozwój" w nauce społecznej Kościoła, a także - nieco prowokacyjnie - o to, czy Benedykt XVI "skręca w lewo".
Piotr Kaznowski, "Christianitas": Komentowanie nauki papieskiej językiem wziętym ze współczesnych sporów ideowych jest nieporozumieniem. Problem polega jednak na tym, że o ile nauczanie papieży XIX w. i pierwszej połowy XX w. precyzyjnie odnosiło się do nowych ideologii, na przykład Pius XI w encyklice "Divini Redemptoris" o bezbożnym komunizmie, o tyle od lat 60-tych ubiegłego wieku mamy do czynienia z językiem bardziej rozmytym. Gdy papieże potępiali biedę i nierówności społeczne nie wyrazili się jednoznacznie na temat istniejących reżimów komunistycznych. Innym przykładem jest recepcja nauczania Jana Pawła II. Gdy jedni twierdzą, że papież Polak "skręcił w prawo" doceniając demokrację i kapitalizm, inni mogą znaleźć silnie eksponowany "lewicowy" motyw pracy. Warto jednak zauważyć, że praca jest tu traktowana w sposób nie poddający się zideologizowaniu - jako środek uświęcenia i źródło godności człowieka. Spodziewam się, że Benedykt XVI również wymknie się takim podziałom. Jako intelektualista nie obawia się on konfrontacji ze współczesnymi trendami (przypomnijmy głośną dyskusję z Habermasem czy cytowanie marksistów w poprzednich encyklikach).
Już w latach 60-tych ubiegłego stulecia Joseph Ratzinger doskonale dostrzegł niebezpieczeństwo mieszania marksistowskiego mesjanizmu z przesłaniem Ewangelii, czego dowodem jest książka "Wprowadzenie w chrześcijaństwo". Spodziewam się, że encyklika "Caritas in veritate" przypomni fundamentalne przesłanie chrześcijaństwa o miłości, która musi realizować się również w wymiarze społecznym. Ciekaw jestem jak Papież ujmie kategorię prawdy w życiu społecznym, zwłaszcza, że żyjemy w świecie Wieży Babel, w świecie zwalczających się dyskursów. Co się dzieje, kiedy przyjeżdża do nas Slavoj Zizek, który głosi "nowy komunizm" trawestując chrześcijańską prawdę o miłości, i opowiada nam, że wszystko co złe wynika z tego, że wierzymy w kapitalizm? Gdy jednak spojrzymy na Unię Europejską to wyłania się inny obraz. Żyjemy w świecie wielkiego pomieszania języków oraz wielkich globalnych przemian, których nie potrafimy skutecznie opisać. Myślę, że Benedykt XVI przypomni światu prawdę o jedynym źródle szczęścia społecznego, czyli o Bogu, który jest miłością.
Krzysztof Mazur, Instytut Tertio Millennio: Rozwój integralny to termin w społecznej nauce Kościoła odnoszący się do rozwoju osobistego. Można tu obserwować wyraźną ciągłość od Leona XIII do Benedykta XVI. Chodzi o jedność rozwoju psychofizycznego, innymi słowy o równowagę rozwoju w wymiarze tak duchowym jak i materialnym. Tu nie spodziewam się nowości.
Jeśli chodzi o rozwój rozumiany globalnie, to tu możemy oczekiwać od Benedykta XVI rozwinięcia tych wątków, które w encyklice "Centesimus annus" z 1991 Jan Paweł II zaznaczał zwłaszcza w rozdziale "Rok 1989". Pisał on o tym, że po obaleniu komunizmu istnieje konieczność przemyślenia solidarności międzynarodowej. Ta encyklika kojarzona jest głównie z dowartościowaniem liberalizmu i demokracji, ale tam pojawiały się także i wątki dotyczące solidarności między narodami. Różnice między Papieżami mogą wynikać nie z różnicy poglądów jakie oni prezentują, ale raczej z różnych kontekstów społecznopolitycznych, w których żyją. Jest oczywiste, że Benedykt XVI będzie się odnosił do kryzysu gospodarczego. To czego się możemy spodziewać, to także ciekawego filozoficznego starcia z myślą kapitalistyczną. W poprzednich encyklikach Benedykt polemizował z takimi myślicielami, których wcześniej nie było na kartach encyklik. Mam tu namyśli Maxa Horkheimera, Fryderyka Nietzschego czy Theodora Adorno. Gdyby Benedykt XVI zmierzył się z filozofią kapitalizmu, to byłoby bardzo interesujące.
Mateusz Matyszkowicz, filozof, publicysta "Teologii Politycznej": Nauczanie Benedykta XVI koncentruje się na odwoływaniu się do głównych prawd wiary takich jak miłość i nadzieja. Jednocześnie Benedykt XVI często odwołuje się do głównych prądów współczesnej myśli i ciekawie je komentuje. Karol Wojtyła był filozofem, ale w jego encyklikach nie ma tylu odwołań do Nietzschego czy Marksa co u jego następcy. Oczywiście nie dlatego, żeby Jan Paweł II nie był z tymi filozofami obeznany, jednak nie wprowadzał ich na łamy encyklik. Stąd nauczanie Benedykta XVI charakteryzują te dwa wymiary, wewnętrzny, pozytywny – odwołujący się do źródeł wiary i zewnętrzny – w stosunku do współczesnych nurtów filozoficznych mocno polemiczny.
Nauka społeczna Kościoła, to nie żadna doktryna czy ideologia, ale perspektywa, z której możemy patrzeć na rzeczywistość społeczną. Stąd istnieje ciągłość pomiędzy nauczaniem poszczególnych papieży. Nauka Kościoła nie daje nam natomiast odpowiedzi na pytanie, czy dobra jest demokracja czy nie, czy lepsza jest monarchia czy nie. Bardziej chodzi w niej o namysł nad tym, co daje większe nadzieje chrześcijanom w rzeczywistości społecznej.
Termin rozwoju integralnego często służy lewicy do mówienia o tym, że rozwój gospodarczy nie może się odbywać za wszelką cenę, albo że należy chronić wbrew interesom ekonomicznym przyrodę, albo że rozwój jednej części świata nie może się odbywać kosztem innej. W nauce społecznej termin ten pojawia się w innym kontekście. Chodzi raczej o zwrócenie uwagi na równowagę rozwoju materialnego i duchowego u człowieka. Benedykt XVI rozwijając ten wątek z encykliki "Populorum progressio" Pawła VI podkreśli zapewne, że człowiek nie jest tylko i wyłącznie homo oeconomicus. Lewica natomiast, nie mówi nam niczego o rozwoju duchowym człowieka.
Oprac. Jakub Lubelski
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




