Stanisław Szuszkiewicz: Zebrałem w Puszczy Białowieskiej tych wszystkich ludzi nie dlatego, żeby podpisać umowę, którą później przyjęliśmy. Mieliśmy problem – jak nie zamarznąć zimą 1991-1992. Nie mieliśmy pieniędzy, chcieliśmy stać się państwem rynkowym, ale nie mieliśmy wtedy autorytetu, wiarygodności. Nikt by nie dał nam kredytu. Nie moglibyśmy kupić ropy naftowej i gazu. Dlatego chcieliśmy poprosić, żeby prezydent Rosji Borys Jelcyn znalazł jakiś stary radziecki sposób, żeby nam „postawić” tę ropę naftową i gaz. Kiedy się już tam zebraliśmy, zrozumieliśmy, że jedyne co można zrobić, to prosić o to Michaiła Gorbaczowa, bo przecież on stał na czele państwa radzieckiego, żeby on znalazł jakiś sposób rozwiązania naszych problemów.

 

Dobrze jednak wiedzieliśmy, że on tego nie zrobić nie może. Dlatego, po tym jak wysłuchaliśmy nawzajem swoich opinii, (Giennadij) Burbulis (rosyjski sekretarz stanu) złożył propozycję, że może podpiszemy się pod takimi słowami: że Związek Radziecki, jako rzeczywistość geopolityczna i podmiot prawa międzynarodowego przestaje istnieć. Kiedy wszyscy zgodzili się na to, poprosiliśmy naszych ekspertów, tak żeby nie było żadnych wątpliwości i nieporozumień, żeby stworzyli umowę, stwierdzającą, że związek przestaje istnieć, jak będą rozwiązane kwestie kontaktów między byłymi podmiotami ZSRR. W ten sposób przyjęliśmy deklarację białowieską. A umowa białowieska wyznaczyła założenie Wspólnoty Państw Niepodległych.

 

 

Kto wpadł na taki pomysł? Czy wszyscy uznali, że to dobra idea? Przecież to była rewolucja.

 

Pierwszy krok zrobił Burbulis. To były jego słowa, że Związek Radziecki jako rzeczywistość geopolityczna i podmiot prawa międzynarodowego przestaje istnieć. To jemu należy przyznać. Był wtedy drugą osobą w Rosji, sekretarzem stanu, pierwszym i ostatnim.

 

Co pan wówczas pomyślał, kiedy usłyszał pan tę propozycję?

 

Długo by o tym mówić, ale zrozumiałem, że jeśli powstanie Wspólnota Niepodległych Państw, to po raz pierwszy od prawie dwustu lat po trzecim rozbiorze Polski, Białoruś będzie uznana przez Rosję jako państwo niepodległe. Dla mnie to było najważniejsze.

 

Prezydent Ukrainy na przykład mówił, że żałował podpisania umowy.

 

Ukrainie było lżej, w tym kraju było referendum o ogłoszeniu niepodległości (1 grudnia 1991 roku, red.). Stąd nie należało oczekiwać jakiegoś innego kroku od Leonida Krawczuka. Na Ukrainie były jednak siły, które przeciwstawiały się utworzeniu Wspólnoty Niepodległych Państw. Na Białorusi praktycznie takich sił nie było, nie oczekiwałem jakiegoś protestu. Wiedziałem, że mogą być protesty dotyczące rozwiązania Związku Radzieckiego.

 

I takie protesty były?

 

Było dużo rozmów, niemal od razu. Nursułtan Nazarbajew (obecni prezydent Kazachstanu) powiedział, że nigdy by tego nie podpisał. 19 grudnia podpisał, z takim zadowoleniem, że nie dołącza się do umowy białowieskiej, a tworzą w Ałma-Acie tworzą nową Wspólnotę Niepodległych Państw. To jednak zostało niezauważone i deklaracja w Ałma-Acie to faktycznie dołączenie do naszej umowy tych trzech państw – Mołdawii, Azerbejdżanu, Armenii.

(...)

Do dzisiaj rozpad Związku Radzieckiego nie podoba się wielu osobom. Są nadal ludzie, którzy uważają, że gdyby pozostał Związek Radziecki, byłoby lepiej. Byli wychowani w stylu sowieckim, chcieli żeby wszystko im dało państwo, a nie ich własna praca, własny rozum, własna energia. Takich ludzi jest niemało. Większość jednak popiera, to co się stało w Białowieży.

 

(...)

 

Stanisław Szuszkiewicz - profesor matematyki i fizyki, twórca niepodległości Białorusi, przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi na początku lat 90.