- Lech Kaczyński narobił takiego obciachu, że ten obciach ciągnie się za nim do dzisiaj. Teraz zwala się wszystko na Jarosława, bo nie pamiętamy już jaki był Lech. Lech był ciapowaty, wiecznie podpity i wykłócający się o samolot. Szlag mnie mały trafił, kiedy Lecha pochowali na Wawelu. Myślałem, że trzeba zginać w boju, a nie w zwyczajnym wypadku, żeby sobie na taki pochówek zasłużyć. Leszek był cały czas na bani - tak Maleńczuk wypowiada się o śp. Lechu Kaczyńskim w rozmowie z onet.pl.
Czytając takie prymitywne wypowiedzi ludzi ze świata kultury, trzeba zastanowić się nad jednym: po co przeprowadzać wywiad z gaworzącym niemowlakiem? Maleńczuk, kiedyś artysta tzw. awangardowy, dziś człowiek grający dla zamkniętej publiczności za parę tysięcy złotych, nie jest chyba materiałem na dobrą rozmowę o polityce. Wystawia się go w przestrzeni publicznej tylko po to, by wywołać skandal. Nie rozumiem dziennikarzy pzeprowadzających wywiad z człowiekiem, którego można porównać do prymitywa, molestującego publiczność wulgaryzmem, bezsensowną logiką. Powyższa wypowiedź świadczy o tym, że mamy bardzo mocną grupę palikotów, którzy wykorzystają każdą sposobność by znieważyć Lecha Kaczyńskiego i jego filozofię polityczną. Choć w przypadku Maleńczuka trudno mówić o jakiejś filozofii: bo to człowiek po prostu głupi, bez żadnego wykształcenia, z brakami podstawowej wiedzy ogólnej. To do niego pasuje określenie "na bani", czyli wiecznie schlanej mordy, która nie potrafi egzystować bez używek stymulujących podstawowe czynności pacy mózgu.
Wywiad jaki opublikował onet.pl powinien być poddany wnikliwej analizie przez Jarosława Kaczyńskiego. I bardzo dobrze byłoby, gdyby szef PiSu zaskarżył wypowiedź Maleńczuka, bo zasługuje on na publiczny ostracyzm. Nie powinno być miejsca na ludzi pokroju Maleńczuka w przestrzeni medialnej.

