Lila Rose i Jennie Stone postanowiły rozprowadzić ulotki informujące o tym, czym jest aborcja w jednej z klinik aborcyjnych w Madrycie. Udało im się rozłożyć ulotki na wszystkich stołach, w łazience a nawet na biurku lekarza. „Jedyną osobą będącą w środku kliniki była pracownica , jednak postanowiłyśmy z Lilą zostawić jej numer do ośrodka dla kobiet w ciąży, w którym mogłaby znaleźć prace. Chciałyśmy jej pokazać, że możemy pomóc również jej. Razem z numerem zostawiłyśmy kilka białych róż” – pisze Jennie Stone.
Działaczka ruchów pro-life opisuje również, że klinika DATOR jest otwarta 24 godziny na dobę (w tym w Boże Narodzenie) i oferuje 10 różnych rodzajów zabiegów. Tego samego dnia, gdy dziewczyny zrobiły swoją akcję, modlitwę przed kliniką zorganizowała Youth Defence z Irlandii. Wokół działaczy pro-life zebrała się grupa policjantów. „Zastanawiałem się jak uda mi się po hiszpańsku przekonać kobietę by pozwoliła żyć swojemu dziecku? Jest to trudne nawet w języku angielskim. Na dodatek podczas takich protestów mam na to tylko 10 sekund” - pisze Jennie. „Jednak nie po to uczyłam się hiszpańskiego od 10 roku życia i nie po to poświęciłam dwa miesiące na zapoznawanie się z kulturą Hiszpanii by teraz zrezygnować” - dodaje obrończyni życia.
Stone opisuje jak chwilę po ich przybyciu, do kliniki zmierzała młoda para z małą dziewczynką w wózku. „Podbiegłam do nich i zapytałam czy mogę im jakoś pomóc. Spojrzeli na mnie z wrogością w oczach. Zapytałam łagodnie jak tylko umiałam czy przychodzą by dokonać aborcji. Oczy kobiety napełniły się łzami i weszła do środka. Mężczyzna trzymając wózek spojrzał na mnie i przyznał, że zamierzają dokonać aborcji. Poprosiłam go by powiedział swojej żonie, że jesteśmy tu dla nich, kochamy ich i możemy im pomóc. W tym momencie do drzwi podszedł lekarz i kazał mi odczepić się od tych ludzi. „Idź to swojego kościoła - warknął” - relacjonuje Stone.
Mężczyzna wziął broszurki od pro-liferów i wszedł do środka. Stone pisze, że poprosiła resztę modlących się osób o szczególną modlitwę za tę parę. 10 minut później, cała trójka wyszła z kliniki. Para zrezygnowała z dokonania aborcji. „Wymieniliśmy się telefonami. Mężczyzna powiedział mi, że w Hiszpanii żyje się coraz trudniej i trudno im będzie wychować drugie dziecko. Powiedziałam im, że mogą skontaktować się z ośrodkami dla kobiet w ciąży. Kobieta powiedziała mi, że jest w 3 miesiącu ciąży. Wytłumaczyłam jej jak wtedy wygląda dziecko i jakie organy ma rozwinięte. Zadzwoniłam do miejscowego centrum dla kobiet w ciąży prosząc by pomogło parze. […] Życie dziecka zostało uratowane. Mam nadzieję, że również serce pracownicy kliniki zostanie zmienione. To był dobry dzień”- pisze Stone.
Ł.A/LSN/LiveAction

