Janina Jankowska, przewodnicząca rady programowej TVP, zdecydowanie skrytykowała ostatni program Tomasza Lisa poświęcony publikacji Pawła Zyzaka. Lis na pytanie, dlaczego w programie nie wystąpiła druga strona sporu, mówi, że nie jest tego godna.
"Tomasz Lis stracił w swoim poniedziałkowym programie telewizyjnym w TVP2 dystans do opisywanej przez siebie materii ze względu na osobiste sympatie i antypatie polityczne. W efekcie naruszył elementarne standardy dziennikarskie" - zarzuca dziennikarzowi Janina Jankowska, przewodnicząca rady programowej TVP.
Jak pisze Jankowska, Lis zaprosił do programu przedstawicieli tylko jednej strony sporu. Po drugie, udzielił głosu wyłącznie politykom. Po trzecie, Lis wystąpił również jako strona, idąc w sukurs emocjom swoich gości. Po czwarte Lis kilkakrotnie manipulował faktami: nie poinformował jasno publiczności, że książka Pawła Zyzaka nie ma nic wspólnego z IPN. Za to na początku programu zaproponował udział w sondzie: czy należy zlikwidować IPN?
Tomasz Lis w odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie zaprosił żadnego historyka lub samego autora ksiązki Pawła Zyzaka: - Pan Zyzak nie był, nie jest i nigdy nie będzie żadnym partnerem ani dla prezydenta Lecha Wałęsy, ani dla marszałka Bronisława Komorowskiego. A żaden historyk nie jest potrzebny, by stwierdzić, że książka Zyzaka jest haniebna. Rozważanie jej zawartości byłoby niegodne.
Na zarzut o tendencyjną i nie mającą nic wspólnego z tematem sondę smsową dziennikarz odpowiada: - Zadane przeze mnie pytanie o likwidację IPN jest absolutnie zasadne. Krótko mówiąc, nie mam sobie nic do zarzucenia.
Oto metoda i poziom dyskusji jednego z najpopularniejszych dziennikarzy III RP. Bezkarność i pewność siebie Lisa, to doskonały przykład na to, że media to już nie IV władza, to władza I. Patrzmy jej na ręce!
JaLu/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

