W czasie szczytu NATO nie obyło się bez prowokacji dokonanych przez Rosjan, czyli największych przeciwników Paktu Północnoantlantyckiego. 

"Fałszywe wywiady z polskimi generałami i cyberatak na operatora telekomunikacyjnego to dobrze przygotowana akcja rosyjskich służb i rosyjskiej propagandy, przeprowadzona w czasie szczytu NATO i tuż przed jego rozpoczęciem. Na szczęście akcja Moskwy nie odniosła większego skutku" – pisze na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" Grzegorz Wierzchołowski.

Dziennik ocenia, że decyzje podjęte podczas dwudniowego szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego, który w sobotę zakończył się w Warszawie, to wielki krok ku zapewnieniu bezpieczeństwa Polski i państw bałtyckich przed napaścią Rosji.

"Po tym, jak NATO zadecydowało o rozmieszczeniu na terytorium Polski, Litwy, Łotwy i Estonii czterech międzynarodowych batalionów, każdy ewentualny akt rosyjskiej agresji - wojna hybrydowa, cyberatak, wojna informacyjna czy konwencjonalna napaść - będzie obciążony znacznie większym ryzykiem" – pisze "GPC".

Według gazety, Rosja przewidywała, że decyzje podjęte podczas szczytu będą stanowiły zaporę dla jej imperialnej polityki, dlatego przed spotkaniem najważniejszych przywódców w Warszawie działania rosyjskich służb skoncentrowano na dwóch zadaniach: uderzeniu informacyjnym w polską armię i w MON oraz zaburzeniu stosunków polsko-ukraińskich.

emde/telewizjarepublika.pl