Słowa te wychwyciły mikrofony reporterów, których wpuszczono do sali gdzie rozmawiali obaj prezydenci. "ABC News" przytacza rozmowę:

Obama: Wszystkie te kwestie, szczególnie kwestia tarczy antyrakietowej, mogą być rozwiązane, ale ważne jest, by [Putin] dał mi przestrzeń.

Miedwiediew: Jasne, rozumiem. Rozumiem co masz na myśli, mówiąc o przestrzeni. Przestrzeni dla ciebie...

Obama: To moje ostatnie wybory. Po tych wyborach będę mógł być bardziej elastyczny.

Miedwiediew: Rozumiem. Przekażę tę informację Władimirowi.

Barack Obama zrezygnował z planów budowy dużych obiektów tarczy w Europie Środkowej, zdecydował się na umieszczenie części tarczy w Turcji i na okrętach pływających po Morzu Śródziemnym. Jego rozmowa z ustępującym prezydentem Rosji jest więc niezwykle istotna dla polityki administracji lewicowego prezydenta. Zastępca doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Ben Rhodes wydał już oświadczenie w tej sprawie. „USA są zdecydowane zbudować system obrony przeciwrakietowej, który nie będzie skierowany przeciwko Rosji. Zważając na duże różnice zdań między USA i Rosją, porozumienie w tej sprawie zajmie czas. Ponieważ rok 2012 jest rokiem wyborczym w obu krajach (...), to nie jest rok, w którym możemy liczyć na przełom w tych rozmowach. Z tego powodu prezydenci Obama i Miedwiediew zdecydowali, że polecą swym ekspertom, by ci lepiej zrozumieli stanowisko partnera i by stworzyli lepszą podstawę dla dalszych rozmów". Czy nie brzmi to jak mydlenie oczu? Miejmy nadzieję, że Obama będzie miał bardzo wiele „przestrzeni” jako były prezydent USA, a jego miejsce zajmie Republikanin, który położy większy nacisk na kontrolowanie Rosji by nie wprowadzała w życie swoich marzeń o ekspansji. Dobrze, że ta rozmowa wypłynęła przed wyborami. Może doda, któremuś z neokonserwatywnych jastrzębi wiatru w żagle i do Białego Domu powrócą realiści jak Ronald Reagan czy George W. Bush.


Ł.A/ABC News/rp.pl/ Fox News