Oczywiście redakcja z Czerskiej nie omieszkała skorzystać z kolejnego prezentu od działaczy Narodowego Odrodzenia Polski. I to przy byle okazji... Jakub Halcewicz - Pleskaczewski w dzisiejszym wydaniu dziennika omawia nowy numer pisma "Liberté!", poświęconego II Rzeczypospolitej. I chociaż hasło przywołuje na myśl dramatyczne (i krótkie) dzieje "pięknej 20-letniej", "Gazeta Wyborcza" zafundowała swoim czytelnikom podróż kilkadziesiąt lat później aż do XXI w. - czasu w którym walki uliczne, w dużej mierze, przeniosły się do blogosfery.

 

Przeraziłem sie, kiedy przeczytałem wpis na serwisie Nacjonalista.pl. Przy okazji poinformowania o uszkodzeniu grobu Eligiusza Niewiadomskiego na warszawskich Powązkach redaktorzy napisali, że ten malarz i zabójca pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza był "człowiekiem czynu", który stał się "symbolem ofiarności i poświęcenia dla następnych pokoleń polskich patriotów" - delektuje się publicysta "Gazety Wyborczej", aby za chwilę dodać: Dotąd myślałem, że narodowcy raczej nie odwołują się do pamięci o Niewiadomskim - a na pewno nie w taki sposób. Przecież opowieści o mordach politycznych zapisują najciemniejsze karty historii! Po co prawica - nawet skrajna - miałaby się do tego odwoływać?

 

I chociaż troska Halcewicza-Pleskaczewskiego trąci sztucznością z nutką satysfakcji, warto zastanowić się nad jego pytaniem. Po jaką cholerę robić z postaci, która w powszechnej świadomości zapisała się źle, ikonę całego ruchu? Za mało mamy żołnierzy AK, NZ czy NZW? Za mało wiemy o losach "Żołnierzy Wyklętych"? Za wiele negatywnych opinii słyszymy o działaczach antykomunistycznego podziemia? Nawet gdyby tak było, to po co czepiać się mitu, ktory z góry jest skazany na klęskę? Przecież to - najzwyczajniej w świecie - nie opłaca się polskim nacjonalistom.

 

Narodowcy, chociaż ostatnio trochę mi podpadli, potrafią organizować sensowne akcje, czcić pamięć powstańców czy partyzantów, walczących z komuną. Marsze, pielgrzymki, akcje edukacyjne. Po co szkodzić sobie ideologiczną napinką, która przeciętnego, szarego Kowalskiego przyprawia o mdłości?


Czyżby darmowa reklama, jaką zapewnia redakcja z Czerskiej była "ceną idei godną", jak śpiewał przed laty pewien naziolski zespół? Mainstreamowe media aż garną się do takiej promocji. A chętnych nie brakuje. Wszakże nawet sam nadnaczelny Tomasz Lis prezentował w swoim programie szmatławiec "Tylko Polska", przedstawiając go jako koronny dowód polskiego antysemityzmu.

 

Aleksander Majewski