Środzie nie spodobało się kazanie abp Marka Jędraszewskiego, który przypomniał dokąd prowadzi nas ideologia gender. A za taką zbrodnię trzeba odpowiedzieć przez najwyższym feministycznym trybunałem. - Arcybiskup twierdził również, że za "ideologią gender" kryje się "negacja Boga, który stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę oraz powołał ich do wspólnego życia". Można zapytać - kto w tym binarnym świecie stworzył księży, którzy odrzucają "wspólne życie" i nie są ani mężczyznami, ani kobietami w sensie boskim? Arcybiskup nie powinien uciekać przed odpowiedzią, zwłaszcza że martwi go rychła śmierć naszej cywilizacji. Arcybiskup nie obawia się jednak, że jej śmierć spowodowana będzie przez księży, którzy negują potrzebę wspólnego życia z kobietami, lecz przez - oczywiście - "ideologię gender". To ona sprawi, że "w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tak jak Indianie w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach" – przekonuje Środa.
I kontynuuje swoją myśl oskarżając arcybiskupa o rasizm. „Jak nie wiadomo, o co chodzi z tą "ideologię gender", to wiadomo, że chodzi o białą rasę. Białe kobiety mają siedzieć w domu i rodzić białe dzieci. "Gender" wyciąga je tymczasem z domów, dowodząc, że są równe mężczyznom, mają takie same prawa, a więc powinny mieć takie same szanse i możliwości. Tu się zgadzam z arcybiskupią tezą o groźnej "gender" - czyni bowiem ludzi równymi. Ale czyż nie takie były marzenia Jezusa?” - napisała.
Kłopot z tym ostatnim odwołaniem jest tylko taki, że niewątpliwie Jezus chciał równości w godności, ale to nie znaczy, że chciał, by kobiety stały się mężczyznami i by gardziły tym, co specyficznie kobiece. A taką właśnie propozycję ma dla nich feminizm.
TPT/Wyborcza.pl
