Papież mówił, w niezwykle ostrym duchu, o tym, że rozpad rodzin, zastąpienia małżeństwa przez konkubinaty, a wreszcie homo-związki, są dla ewangelizacji ogromnym wyzwaniem. Trzeba bowiem nauczyć się głosić wiarę także dzieciom, które zostały urodzone lub wychowywane w sytuacjach patologicznych, tak by nie zaszczepić ich przeciwko wierze.

-Procent uczniów, którzy mają rodziców w separacji, jest bardzo wysoki. Sytuacje, w jakich dzisiaj żyjemy, stawiają nowe wyzwania, które niekiedy są dla nas trudne do zrozumienia – wskazał papież. I pytał: :Jak głosić Chrystusa tym chłopcom i dziewczętom? Jak głosić Chrystusa pokoleniu, które się zmienia?”.

Jak trudne i skomplikowane mogą to być sytuacje pokazał papież na przykładzie sytuacji z Buenos Aires, gdy mała dziewczynka zadała mu wstrząsające pytanie. - Przypominam sobie przypadek bardzo smutnej dziewczynki, która wyznała swojej nauczycielce powód swego stanu ducha, mówiąc: „Konkubina mojej mamy mnie nie kocha” - opowiadał Ojciec święty.

I nie ulega wątpliwości, że to jest rzeczywiście ogromne wyzwanie, bo niezwykle trudno jest przekazać dziecku nauczanie, że miłość w takim związku jest niemożliwa, a sama relacja matki z konkubiną jest zła i głęboko niezgodna z wolą Bożą, a prawdziwą miłość dziecko może znaleźć dopiero w Chrystusie... I, choć na szczęście, takie sytuacje nieczęsto się zdarzają, to już ponowne związki są o wiele częstsze, i trzeba znaleźć drogę, na której przekażemy dzieciom z jednej strony prawdę o Miłosierdziu i Miłości Boga, a z drugiej – w odpowiednim czasie – o tym, że nie każda relacja jest dobra, i nie każdy związek jest zgodny z wolą Bożą. To niewątpliwie wymaga ogromnie dużo mądrości i wyczucia. I dobrze, że Ojciec Święty o tym przypomina. Szkoda tylko, że media po raz kolejny, z wezwania do mądrości w ewangelizacji, robią rozmiękczanie doktryny.

Tomasz P. Terlikowski