16.02.20, 12:14Zdjęcie ilustracyjne/pxhere.com

Jak ekonomia zabija małżeństwa?

Jak możemy przeczytać na portalu forsal.pl, sprawy ekonomiczne związków małżeńskich weszły na trwałe do badań i analiz fachowców od procesów gospodarczych. Problem jest jednak w tym, że ilość małżeństw stale się niestety zmniejsza i specjaliści od ekonomi wydają się znajdować odpowiedź na pytanie, dlaczego?

 

Wymienianych jest sześć głównych powodów:

  1. Kobiety zarabiają więcej, zmniejsza się różnica w płacach pomiędzy kobietami i mężczyznami i małżeństwa przestają się kobietom opłacać.

  2. Mężczyźni nie muszą mieć żon, żeby te im prały, gotowały itd., ponieważ te usługi stały się powszechnie dostępne za przystępną cenę, więc nie jest do tego niezbędna żona.

  3. Praca jest coraz bardziej mobilna, a więc mniej stabilna, a stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa są z niezbędne w małżeństwie.

  4. Bardzo duża liczba mężczyzn przebywa w zakładach karnych i ma konflikty z prawem, co również na sprzyja stabilizacji małżeństwa.

  5. Państwa opiekuńcze zastępują małżeństwo, a więc kobieta z dziećmi jest w stanie poradzić sobie bez męża.

  6. Antykoncepcja i życie w konkubinatach. Z nieformalnych związków łatwiej się wycofać. Jest promowany model konsumpcjonizmu i „wypróbowania towaru przed jego zakupem”.

 

Być może te małżeństwa, które są zawierane są w takim razie bardziej stabilne i oparte na miłości, skoro z ekonomicznego punktu widzenie niekoniecznie się opłaca wejść z relację małżeńską?

 

mp/forsal.pl

Komentarze

Po prawej Ty po lewej ja2020.02.17 10:47
Okazuje się że kobieta to nie tylko praczka, kucharka i klacz rozpłodowa? Patriarchat przechodzi do lamusa, a model mężczyzny oparty na własności kobiety to relikt XX wieku.
MaxFiend2020.02.16 21:00
Ekonomia zabija? Chyba raczej wzrost świadomości społecznej. Już dawno pisałem, że "katolicki" model rodziny przestaje odpowiadać rzeczywistości relacji międzyludzkich w nowoczesnych rozwiniętych społeczeństwach. Nie jest to nic dziwnego, bo historii ludzkości występował przez tylko przez marne ok. 2,5 tys. lat :-D
Michał Jan2020.02.16 22:54
Ty tę formę współżycia nazywasz relacjami międzyludzkimi?
Darek2020.02.26 14:01
a czemu nie 2 i pól miliona albo miliarda lat? jak szaleć to szaleć. Kobiety w starożytności wykładały na uniwersytetach, władały państwami, robiły kariery naukowe i to nie tylko 2,5 tysiąca lat temu a i o pół tysiąca lat temu mniej.
sex2020.02.16 19:15
Szukam mężczyzny na namiętne spotkania. Mam 24 lat i zgrabne ciało, moje nagie zdjęcia i kontakt na stronie: www.xlove.com.pl Wyszukaj mnie po niku: Sandra24 kup vip i napisz do mnie lub zadzwoń o każdej porze, odpisuje zazwyczaj do 5 minut, czekam.
Ryszard2020.02.16 22:37
sex ! LECHU K...! Uważaj, licz sie z tym, że ten sam anons był już na jesieni! Pamiętam, nie pozwolę na dalsze deprawacje ! CZY MASZ POZWOLENIE OD "FRONDY " NA PUBLIKACJĘ TEJ REKLAMY?? TO JEST PŁATNE! JEŻELI NIE, TO ZGŁASZAM TO NA POLICJĘ ! A CO ZRONIŁEŚ ZE ZRZUTKĄ DLA MARCINA, KTÓRĄ TU PRÓBOWAŁEŚ ZBIERAĆ ???? NO ODPISZ NAM, WREDNY DRANIU !
Ja2020.02.16 19:13
"Państwa opiekuńcze zastępują małżeństwo" - to nie tak. Władza rządowo-samorządowa zastępuje kobiecie męża oraz staje wraz z kobieta przeciw mężowi na procesie rozwodowo-alimentacyjnym. Władza woli mieć społeczeństwo posłusznych jej kobiet, niż kogoś innego.
Asia2020.02.16 17:41
Ad. 4. Około 70 tys. na ok. 30 mln. dorosłych Polaków (m+k) przebywa w więzieniach, co daje ok 0,175 %. Amen.
Kubiak2020.02.16 17:01
Rozwód po ślubie katolickim to pewne piekło i cierpienia wieczne. Jesli się bedzie miało potem innego partnera. Co jest prawie pewne jak rozwód spotka cię jak masz 30-40 lat. Życie w konkubinacie, bez ślubu już nie jest takim grzechem smiertelnym i rozwód nie taki straszny bo przed Bogiem nie przysiegałeś.
anonim2020.02.16 18:17
Życie w konkubinacie jest grzechem śmiertelnym.
Niejestemrobotem2020.02.16 20:20
Czyli jeśli ktoś popełnił błąd to już nie ma prawa być w życiu szczęśliwy?
.2020.02.17 8:14
A tam, Marta Kaczyńska dostała i nic jej nie jest. Ba, nawet drugi ślub kościelny dostała. Jak widać nawet katolickie zasady są bardzo elastyczne.
Peter2020.02.16 14:23
Wiem ,że to trudne, ale w jakiś sposób należałoby przywracać bardziej zróżnicowane role kulturowe płci. Wtedy też zmniejszyłaby się strefa pomiedzy -nieokreśloności. I gdy kontrast pomiedy płciami zwiekszy się , zwiększy się też umiejętność przeżywania miłosci, budowania zwiazku opartego na atrakcyjności płci, a nie na uniwersalności, czyli wymianie masowo produkowanego "podzespołu" na nowy, podobny, tego , który jest niezadowalający.
Pokręć2020.02.16 14:11
Z żadnego punktu widzenia nie opłaca się wchodzić w relację małżeńską. Kiedyś kobieta samotna miała bardzo ciężko, bo utrzymanie się przy życiu z pracy rąk własnych wymagało wytrzymałości fizycznej, której kobiety po prostu nie posiadają. Kiedyś zwyczajna praca na roli, czy gdziekolwiek indziej była równie ciężka jak ręczna praca górnika w kopalni. Bo nie było maszyn. Nawet dziś w kopalniach na dole kobiety nie uświadczysz. Jakoś się nie garną do tego zawodu - i nigdy się nie garnęły. Jedynym sposobem kobiety na przeżycie było albo zamążpójście, albo klasztor. No, chyba, że uwzględnimy jeszcze prostytucję... Mężczyzna sam sobie byłby w stanie poradzić dużo łatwiej, ale tu z kolei działa popęd seksualny i jednak przekonanie, że "we dwoje jest łatwiej" - mieszka z kimś, kto w zamian za utrzymanie może go wyręczyć w mnóstwu codziennych prac domowych, dzięki czemu on może więcej pracy w pracy wykonać i potencjalnie więcej zarobić. Ale nie czarujmy się, popęd seksualny mężczyzny swoje działa. Dziś ten "układ ekonomiczno - logistyczny" nie pracuje, mamy pralki, odkurzacze, żelazka, jemy "na mieście", kobieta jako "siła robocza" w domu, jeśli nie ma dzieci, jest... zbędna. Dzieci w tej sytuacji to był "produkt uboczny". W rolnictwie ręcznym / wspomaganym koniem czy wołami dzieci to jeszcze była inwestycja - już kilkuletni synowie paśli krowy czy pomagali ojcu w lżejszych pracach, córki zajmowały się karmieniem zwierząt i pomagały matce w obejściu. O chodzeniu do szkoły mowy nie było, na lekarza też się nie wydawało (bo nie było czego wydawać), jak przeżyło, to dobrze, jak nie - wola Boża. Z dzisiejszego punktu widzenia dzieci żyły w skrajnej nędzy, która nie kosztowała prawie nic. Wszyscy w okolicy żyli w takiej samej, więc nie było o czym dyskutować. Dziś, dla pracownika najemnego dziecko i rodzina to czysty koszt. Wychowanie dziecka kosztuje naprawdę grube pieniądze a zwrotu z inwestycji nie ma żadnego. No, może poza utrzymaniem systemu emerytalnego, ale umówmy się, czy piramida finansowa (ZUS) jest do utrzymania na dłuższą metę? Przeciętny człowiek dzieci ma tylko dlatego, że "wpadł". A i to zdarza się dziś, w dobie powszechnej antykoncepcji - stosunkowo rzadko. Dzieci mają dziś tylko ci, co chcą je mieć. To oznacza, że przyrost naturalny opierał się tylko o popęd seksualny i brak antykoncepcji. Bo od kiedy antykoncepcja stała się powszechna i dostępna - przyrost naturalny zamienił się w wymieranie. No i... wymieramy. Przestaliśmy sobie być nawzajem potrzebni. No, chyba, że do ciupciania.
mona2020.02.16 13:45
https://filmvod.pl - To Największa wyszukiwarka legalnych filmów i seriali online! Znajdziesz tam filmy takie jak: 365 Dni (2020) Czy Legiony 2019 Setki filmów w jednym miejscu a to wszystko z dożywotnim dostępem. Polecam jak najbardziej!
matis892020.02.16 13:20
Tak samo rozpadają się małżeństwa emerytowane. Kobieta zajmowała się domem, wychowaniem dzieci i z emerytury nie należy jej się połowa tylko jak 1/4 dostanie przy rozwodzie to jest dobrze. A naiwne na fejsie wypisują że ich pracą jest bycie mamą 24 na dobę. Tyle że przy emeryturze dostaną ochłapy i feministki siedzą cicho.
edi2020.02.16 16:26
Kobiecie przy rozwodzie nie należy się emerytura męża. Jeśli rozwód był z winy męża może dostać co najwyżej alimenty ale zwykle nie dostaje nic. Może liczy jedynie na pomoc opieki społecznej
wwaarrggaa2020.02.16 12:50
POLAKÓW NIE STAĆ NA ZAKŁADANIE RODZIN, ROZDAWNICZA POLITYKA PIS SPOWODOWAŁA GALOPUJĄCĄ INFLACJĘ, A PŁACE NIE NADĄŻAJĄ. LUDZIE W NADZIEI NA UNIKNIĘCIE INFLACJI KUPUJĄ MIESZKANIA, WIĘC I TUTAJ JEST BAŃKA. W efekcie dzięki pis i nacokatolikom przy korycie młodych ludzi po prostu nie stać na życie rodzinne, i dlatego co mądrzejsi muszą uciekać z kraju.
Joanna2020.02.16 12:45
No i fajnie, tylko o co Tobie frondo chodzi? Cieszysz się, czy chcesz, żeby było jak kiedyś? Kobieta bez pieniędzy, bez praw i wsparcia z jakiejkolwiek strony. Skazana na łaskę i niełaskę męża i rodziny. Rzygać sie chce jak widzę za czym tęsknią prawacko katolickie środowiska.
Pokręć2020.02.16 14:20
To tylko Twoje insynuacje / chore wyobrażenia. Prawackie środowiska tęsknią za normalnością. Taką, zwyczajną, że dwoje ludzi się po prostu kocha, pobiera i chce być razem oraz mieć dzieci dla samego chcenia i z samej miłości. Nawet, jeśli się to ekonomicznie i logistycznie nie opłaca. Bo to, że kobiety mają dziś o wiele więcej możliwości i często zarabiają więcej od mężczyzn w niczemu tu nie przeszkadza. Problemem jest mentalność typu "jak chcę się napić mleka, to nie muszę kupować i utrzymywać krowy". To NIE jest normalne. Normalne jest to, że dwoje ludzi zawiera małżeństwo do końca życia jeśli chcą się tego "mleka" napić i biorą konsekwencje tego "na klatę". Razem z przyjęciem i wychowaniem dzieci. Jeśli nie chcesz wychowywać dzieci - nie "pij mleka". Każde inne podejście to droga do piekła. Zarówno antykoncepcja małżeńska, zwłaszcza taka, która ma na celu kompletną bezdzietność, jak, co oczywiste, seks pozamałżeński.
Joanna2020.02.16 16:05
Weź się ogarnij Może w twoich kręgach małżeństwo jest dopiero szczęśliwe jak kobieta jest zależna finansowo od męża Ja i wszystkie kobiety w moim otoczeniu jesteśmy niezależne finansowo i w niczym to nie przeszkadza aby mieć szczęśliwe i spełnione życie Mamy fajne dzieciaki i super mężów. Współczuje wam, że w inny niż uzależniający kogoś sposób nie potraficie urządzić sobie życia, ale wiesz co? To wasza sprawa i możecie sobie w ten sposób żyć TYLKO OD...CIE SIĘ OD NAS i nie narzucajcie nam swoich wizji Kumasz pokręcony?
Pokręć2020.02.16 18:07
Przecież napisałem, że niczemu nie przeszkadza to, że kobieta jest niezależna. O co Ci chodzi, czemu tak zioniesz? Nie narzucam Ci swojej wizji, bo nie muszę (ani nie chcę), masz męża, fajne dzieci, jest super i normalnie. Po co się spinasz? Ja nie napisałem, że to źle, że kobiety są niezależne. To bardzo dobrze. Na temat tego, co w moich kręgach jest popularne masz takie samo pojęcie, jak ja o Twoich. Czyli stereotypowe. Jak ja bym napisał, co moim zdaniem jest popularne w Twoich kręgach, to byś dopiero wtedy bluznęła... Otóż ja wcale nie uważam, że małżeństwo szczęśliwe to takie, w którym jest relacja zależności. Małżeństwo szczęśliwe to takie, które jest szczęśliwe. I już. Jedni lubią tak, inni inaczej. Ale zawsze na własną odpowiedzialność. I nie zachowuj się jak tępy kibol, który leje bejzbolem człowieka tylko dlatego, że nosi szalik z logo przeciwnej drużyny. Albo członek jednego narodu zabijający drugiego tylko dlatego, że ten drugi urodził się jako inny.
Joanna2020.02.16 18:40
Uwielbiam takie wycieczki Dołożyć a potem udawać głupka. Przestań gaworzyć Dla ciebie małżeństwo to gwarant na rozmnażanie Dla mnie to po prostu instytucja, która ułatwia życie Nic więcej To ty kategoryzujesz Jak małżeństwo to muszą byc dzieci Nie nie muszą. Jak mam ochotę bedę stosowała antykoncepcję a ty i Tobie podobni nie macie żadnego prawa do oceny mojego życia. Nie znoszę takich ludzi Taki koncyliacyjny, spokojny i tak przekonany o swojej mądrości. Do piekła sie nie wybieram tam jest miejsce dla obłudników
leszczyna2020.02.18 23:19
W czym @Pokręć jest obłudny?
Sebastian Lorenc2020.02.16 12:40
Smutne, czyli wynika z tego, że kobiety tkwiły w nieudanych małżeństwach, często u boku męża sadysty, bo wiedziały, że nie dadzą rady utrzymać siebie i dzieci, jak odejdą, a mężczyznom kobiety służyły głównie jako pomoc domowa? To ta trwałość małżeńska oparta była niestety na przymusie ekonomicznym i społecznym.
Albert2020.02.16 13:25
Tak wygląda przeważająca większość małżeństw. Facet po powrocie z pracy piwko, gazeta, telewizja i nogi na stół a kobieta robi za służącą, A odejść nie odejdzie, bo co ludzie powiedzą. Albo "może on się zmieni". I takie frajerstwo łamane przez naiwność potem powoduje tylko wieczne narzekanie i biadolenie do końca życia. We współczesnym społeczeństwie punkt drugi jest bardziej prawdziwy, niż większości ludzi się wydaje. Poza tym facet nie jest upośledzony i gotowanie, czy pranie nie stanowi dla niego żadnego problemu.
anonim2020.02.16 18:09
Co dzisiaj gotowałeś na obiad ?
D.D.2020.02.16 22:38
Nic nie gotował, on nie umie! Buuuuu !
matis892020.02.16 13:43
Dziś w zasadzie nic się nie zmieniło, a raczej zmieniło się na gorsze. Faceci wychowują dzieci innych facetów, ich dzieci wychowują inni faceci. Wspaniały model rodziny patologicznej, łatanej. Dziecko 2 lata i rozwód. Na kocią łapę, udawane rodziny, nic nie wiąrzące śluby cywilne i intercyzy bo wiadomo że się rozstaniemy. Patologia goni patologię.
Sebastian Lorenc2020.02.16 13:48
Przykro mi, że masz takie doświadczenie, mnie to ominęło na szczęście i oby tak było zawsze. Ślub cywilny nie jest patologią, tak jak ateizm nie jest patologią.
[email protected]2020.02.16 13:58
Nie istnieje coś takiego jak ateizm. Człowiek bez absolutu zaczyna wegetować i w końcu ginie. Absolut, Boga zastępuje mamona, kariera, sztuka itp. Do czasu oczywiście. Później wielu ludzi gubi się np. w sektach, nawet tych politycznych - one również bowiem coraz częściej spełniają rolę sekt religijnych itp.
Sebastian Lorenc2020.02.16 14:05
Owszem istnieje, nie każdy człowiek do życia, do funkcjonowania potrzebuje absolutu. Liczą się te zwykłe codzienne wartości, miłość, oddanie, przyjaźń, poświęcanie się dla innych, drugi człowiek obok, dzieci, czasem rzeczywiście sztuka, czy kariera. Absolutu i kierunkowskazu potrzebują z reguły ludzie słabi.
Pokręć2020.02.16 14:40
Rozumiem, że ateiści nigdy nie zadali sobie pytania "po co żyję?". Albo "dlaczego żyję?" Albo o sens cierpienia? Jeśli tak podejść do sprawy, że człowiek jest tylko inteligentnym zwierzęciem, to można, Ale co warte jest życie bez celu dla kogoś, kto pytanie o cel życia potrafi zadać? Bo np. kot nie potrafi. Po prostu żyje, dla niego jest ważna pełna miska, pogłaskanie go przez jego panią/pana, pobawienie się myszami i raz na rok, na wiosnę - poseksić. Ot, taka miłość, przywiązanie, oddanie, poświęcanie się dla innych na miarę kota. A tak swoją drogą, dlaczego poświęcasz się dla innych? Jaki jest tego sens? Przecież ten inny jest takim samym kawałkiem białka, jak Ty sama. Kimś, kto się urodził i umrze, jak każdy. Jaki w tej sytuacji jest sens całej tej miłości bliźniego? Gdybym nie wierzył w Boga, już dawno bym się powiesił i zakończył ten bezsens. Bo bez Boga, moje istnienie nie rózni się niczym od istnienia kamienia, drzewa, czy zwierzęcia, po prostu ciało fizyczne mające swoje właściwości, tak jak kamień jest twardy i zimny, tak człowiek jest miękki, ciepły i myślący, ale to żaden cud, to tylko prawa fizyki, które się w danym układzie realizują (bo mogą). Dlaczego jakikolwiek byt miałby w ogóle móc zadawać sobie pytanie o sens własnego istnienia? Z punktu widzenia nauki jest to absurd. I nie myśl, że ci wierzący to ludzie słabi. W ten sposób tylko się dowartościowujesz we własnych oczach, bo, jak widać, rozpaczliwie szukasz uzasadnienia swojej decyzji. Oni są równie słabi / silni jak Ty. Bo wszyscyśmy z tej samej gliny ulepieni. Poza tym, co Ci z tej Twojej siły? Po co żyjesz? Po co kochasz? Po co w ogóle cokolwiek istnieje? Czy takie pytania może sobie zadać jakikolwiek byt fizyczny? Po co planecie odpowiedź na takie pytania? Ona po prostu porusza się po swojej orbicie i to wszystko. Człowiek też porusza się tylko po swojej orbicie, choć wygląda ona znacznie bardziej skomplikowanie. Tak, jak planeta nie dorabia ideologii do swojej natury, tak człowiek też nawet nie powinien móc tego robić. A robi. Czy wierzący, czy nie.
Sebastian Lorenc2020.02.16 14:51
Nie dowartościowuję się, bo nie jestem ateistką. Po co żyję? Bo lubię swoje życie, bo kocham, troszczę się o dzieci, wykonuje pracę, która jest dla mnie ważna i też wiąże się z troską o drugiego człowieka, bo istnieją wakacje, oceany, góry, dobre filmy, genialna muzyka, książki, które czekają na przeczytanie, bo istnieje białe wino i oliwki, bo istnieją inni ludzie, uśmiechy, uściski rąk, spotkania z przyjaciółmi, bo istnieją intymne wieczory z ukochanym mężczyzną. Sens istnienia? Może zobaczyć wszystko o czym się marzy, może pomóc słabszemu, może być dla kogoś światłem. Sens cierpienia? Cierpienie nie ma sensu. Żadnego.
Albert2020.02.16 15:29
A cóż to za stek pustych bredni? "Bo bez Boga, moje istnienie nie rózni się niczym od istnienia kamienia, drzewa, czy zwierzęcia," Bo właśnie niczym się nie różni. Żaden bóg ci do tego nie jest potrzebny. "Ale co warte jest życie bez celu dla kogoś, kto pytanie o cel życia potrafi zadać? " Tylko religijni ludzie najwyraźniej mają takie rozterki. One wynikają z miałkości intelektualnej i niezrozumienia podstawowych procesów rządzących naszym światem. Ja nie mam żadnego problemu z sensem życia. Odkąd skończyłem jakieś 16-17 lat, wiem dobrze, co chcę w życiu robić i po prostu to robię. Miałem marzenia i je zrealizowałem. Miałem cele i je osiągnąłem. Teraz mam poczucie spełnienia i satysfakcji. I żaden wymyślony przez ludzi bóg mi nie jest do niczego potrzebny. Taka bzdurna wiara i zabobony jedynie przeszkadzają, nic sobą wartościowego nie oferują.
Niejestemrobotem2020.02.16 20:15
Dlaczego? Bo tak wyszło. Ewolucja premiuje rozmnażanie się, więc się urodziliśmy. Kultura ukształtowała nasze podejście do życia. Dla niektórych celem jest być szczęśliwym, dla innych żyć tak, żeby sprawiać, że świat będzie chociaż odrobinę lepszy, chcą przynależeć do czegoś, być szanowanym, samorealizować się (piramida potrzeb). Nie da się odejść od tego, że jesteśmy ludźmi. I instynkt samozachowawczy (efekt ewolucji) powstrzyma przed samobójstwem, a psychika znajdzie jakiś sens życia. Nie ma tu czegoś uniwersalnego, to zależy od człowieka.
leszczyna2020.02.18 23:15
Urodziliśmy się dlatego, że nas szanowna właścicielka praw człowieka nie zgłosiła do aborcji. Nie dlatego przecież, że ewolucja coś premiuje.
[email protected]2020.02.16 16:22
Niestety, ale wcześniej czy później pojawią się pytania eschatologiczne. Człowiek nie jest w stanie wyjść poza swoją naturę, powtarzam: niestety.
Albert2020.02.16 14:41
"Człowiek bez absolutu zaczyna wegetować i w końcu ginie." Tak zachowują się tylko ludzkie odpady, które nie potrafią sobie poradzić same, bez odgórnych nakazów, rozkazów i przymusu.
[email protected]2020.02.16 16:29
Niestety nie. Jak pisałem, człowiek nie jest w stanie wyjść poza swoją naturę. A natura ta jest zależna od wielu czynników, choćby biologicznych. Nie chce mi się nawet rozpisywać na ten temat, jest to jasne jak słońce i nie wymaga chyba komentarza? Zbytnia wiara w człowieka wiele razy doprowadziła do tragedii. Istota ludzka jest niezwykle krucha, co nie oznacza, że nie może stać się uosobieniem zła. Ale tak naprawdę też tylko chwilowo, w końcu i tak zgubi również siebie.
matis892020.02.16 14:05
Ale to widać wszędzie wokół Agnieszko. Ślub cywilny to patologia, ale o tym się przekonają na Sądzie Ostatecznym, kiedy się okaże że żadnym małżeństwem nie byli i zwyczajnie cudzołożyli.
Sebastian Lorenc2020.02.16 14:09
Mati, co Ty biedny zrobisz, jak okaże się, że żadnego sądu ostatecznego nie będzie, że Bóg albo jest zupełnie kim innym/czymś innym niż myślisz, albo jeśli nim się zorientujesz urodzisz się znowu, tym razem w rodzinie tęczowych hipisów. Buziaki Mati, uśmiechnij się.
Niejestemrobotem2020.02.16 20:18
A masz jakiś argument pozareligijny na to, że ślub cywilny to patologia?
rebeliant2020.02.16 14:26
Chybiłeś/aś - dziś dzieci wychowuje internet i jego społeczność.
Michał Jan2020.02.16 19:35
Prosty rachunek ekonomiczny od dziesiątek lat pokazywał mężczyznom, że za żonę wszystko zrobią taniej prostytutki, praczki i gosposie. A jednak poświęcali się dla tych swoich chlor. Czemu?
Sebastian Lorenc2020.02.16 20:52
Czy się tak poświęcali to nie wiem. Raczej rzadko i raczej nie sądzę. Teraz jest zupełnie inaczej. I wiesz, nie jestem feministką, nie piszę z tej perspektywy. Jestem kobietą, która lubi być rozpieszczana, ale niezależność finansowa, aktywność zawodowa daje mi też dużą satysfakcję. A według Ciebie mężczyźni naprawdę się poświęcali, jak i dlaczego?
Michał Jan2020.02.16 22:33
Przede wszystkim potomstwo. Teraz od dzieci ważniejsza kariera, więc górę bierze ekonomia. A karierę, żeby godnie żyć, muszą robić oboje. N.B. jeszcze niedawno, różnice w płacach między mężczyznami a kobietami wynosiły około 20%. Ile wynoszą wszelkie opłaty ponoszone przez pracodawcę/pracownika w stosunku do wypłaty?
Sebastian Lorenc2020.02.16 22:39
Nie powiem Ci dokładnie, nie jestem księgową. Trudno o robienie kariery w moim zawodzie, jestem psychologiem w ośrodku adopcyjnym dla upośledzonych dzieci. Kocham moją pracę, wszystkie nasze ośrodkowe maluchy są mi bliskie, ale nigdy bym dla żadnej pracy nie zrezygnowała z posiadania swoich dzieci. To one są sensem życia. Wszystko można pogodzić jak się chce.
Michał Jan2020.02.17 8:16
To się łatwo sprawdza - w Internecie są kalkulatory, które liczą brutto, netto i koszt całkowity pracodawcy. Przy 4000 brutto, na rękę jest 2910, ale pracodawca ponosi koszt 4824, mając pracownika do dyspozycji przez 11 miesięcy (urlop). Niemniej, wypłata stanowi tu ok. 65% kosztu całkowitego, więc blisko potwierdzenia tezy, że kobiety zaczęły pracować, żeby zarobić na podatki od wypłaty dla męża. Ktoś się jeszcze dziwi małemu przyrostowi naturalnemu?
Katolik2020.02.17 8:40
To troche manipulacja. Kobiety poszły do pracy, bo chcą pracować, bo mają dobre wyksztalcenie, ambicje, bo chca się realizować nie tylko jako matki i żony.
Albert2020.02.16 12:32
Liczba małżeństw, nie ilość, prawacki półanalfabeto. Co do małżeństwa jako takiego - jak się chcesz napić piwa, to nie musisz kupować od razu całego browaru.
Ryszard2020.02.16 22:22
ALBERCIKU?? Lechu K.... Nie ośmieszaj się ! PRZECIEŻ TY NAWET TEGO "PIWA" NIE SPRÓBOWAŁEŚ?? Pedały nie mają żon !