Woody Allen, David Lynch, Martin Scorsese, Pedro Almodovar – wszyscy oni murem stanęli w obronie kolegi po fachu. Dołączył do nich także Krzysztof Zanussi, przestawiając swoją interpretację zdarzeń. - Gdyby nie był sławny, to fakt, że ponad 30 lat temu w Los Angeles, mieście szczególnie swobodnych obyczajów, skorzystał z usług jakiejś nieletniej prostytutki, nie miałby dzisiaj przedłużenia – perorował w programie "Kropka nad i" w TVN24.

- Ja widziałem, że on był zainteresowany młodymi dziewczynami. Chciał być Pigmalionem, chciał dla nich stworzyć świat, który na pewno byłby ładny – przekonywał Zanussi. A że to "biedny" człowiek i ofiara holokaustu trzeba mu coś niecoś wybaczyć. - Ja znam człowieka, który wyszedł z getta, który jest tragiczny i który ma takie 'czarne rozdziały w swoim życiu - mówił Zanussi o swojej znajomości z Polańskim.

Do tych absurdalnych wynurzeń swoje trzy grosze dorzucił były prezydent Lech Wałęsa. - To wielka postać, wiele zrobił dla Polski i dla świata - mówił w rozmowie z Radiem TOK FM. To - zdaniem Wałęsy - usprawiedliwia ewentualne rozgrzeszenie z "błędu młodości". - Mógł też popełnić grzech. Sprawdźcie czy popełnił. Jeśli popełnił to ten jeden grzech mu wybaczcie - mówił. I zapewnia, że podpisze się pod każdym apelem w obronie reżysera. - Zrobię wszystko, żeby go bronić - zapewnił polityk.

W podobnym tonie wypowiedział się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. - Myślę, że każdy, kto podziwia jego filmy tak, jak ja, podziela moje zdanie, że za grzech możliwe jest prawo łaski - stwierdził szef dyplomacji. Za słowami poszły czyny: Sikorski zainicjował polsko-francuski list do amerykańskiej sekretarz stanu Hilary Clinton, proszący o ułaskawienie Polańskiego.

Równie błyskotliwą argumentację wysunęły znane aktorki. Dorota Stalińska winę widzi po stronie ofiary. - Po pierwsze to nie był gwałt, a stosunek z nieletnią za jej przyzwoleniem – oświadczyła. Dodając, że przecież ta pani "odszczekała" to, że była zgwałcona, a dowody były zmanipulowane. - Wiemy przecież, że dziewczynka 13-letnia może wyglądać jak 20-latka - tłumaczyła aktorka. Według niej to niej to nie dziewczynka została zgwałcona, ale Polański został uwiedziony i sprowokowany.

Jeszcze dalej poszła Katarzyna Figura, która grzmiała w TVN24: "Myślę, że to jest wielki skandal, skandal na miarę światową!" I nie chodziło bynajmniej o podawanie alkoholu 13-latce, uprawianie z nią seksu i późniejsze twierdzenie, że "sama tego chciała". Zdaniem gwiazdy, "skandalem" jest... niepokojenie z tego powodu Polańskiego.

Liczne biorące stronę reżysera wypowiedzi w mediach nie wystarczają polskim filmowcom. Wystosowali list otwarty do Ministra Spraw Zagranicznych i Ministra Kultury, w którym powołują się na rzekomą niesprawiedliwość amerykańskiego sądownictwa. - Zwracamy uwagę, że wyjazd Romana Polańskiego z USA był ucieczką przed sądowym linczem – piszą sygnatariusze. Kara za gwałt jest linczem? Gdy chodzi o obronę kolegi - najwyraźniej tak.

Według autorów listu skandaliczny jest "fakt, że Stany Zjednoczone nigdy nie przyznały, iż oskarżenie przygotowane przez prokuratora w tym kształcie jest nadużyciem, a Roman Polański miał istotne powody by myśleć, że nie może liczyć na sprawiedliwy proces". Owych "istotnych powodów" nikt jednak nie ujawnia.

Poza tym - zdaniem filmowców – całe to zamieszanie to "kwestia kulturowa", bo w Europie nikt tak pedofilii nie ściga. - Wydarzenia rozgrywające się w innej kulturze społecznej i obyczajowej, które w europejskim systemie prawnym byłyby już przedawnione, nie mogą być sądzone po tylu latach w sposób, który przekreśla życie człowieka i – co najważniejsze! – życie jego rodziny – piszą autorzy listu. Rozumiemy, że siłą zjednoczonej Europy, w odróżnieniu od zacofanej Ameryki, jest dla polskich filmowców liberalne podejście do pedofilii. Aż strach pomyśleć, na kogo głosowali w eurowyborach.

AJ

 

Zobacz także:

Pedofile do więzienia! Chyba, że są znanymi reżyserami

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »