Zarządzający portalem Facebook wykazali się dość rażącą niekonsekwencją. Z jednej strony, wśród zablokowanych są popularne profile, które z krytycyzmem podchodziły do prezydenta Komorowskiego. Np. profil "Wtopy Bronka", gdzie wytykano językowe wpadki byłego marszałka Sejmu, czy też aplikacja aplikacja "Nie dla Prezydentury Bronisława Komorowskiego".
Jednocześnie administracja portalu nic sobie nie robi z wpisów, które w sposób chamski godzą w drugą stronę politycznego sporu w Polsce. I tak nie przeszkadzają jej wpisy, w których ś.p. prezydent Lech Kaczyński określony jest jako „nazistowski dyktator”. „Rzeczpospolita” podkreśla, że mimo licznych skarg internautów nadal działają profile o treściach rasistowskich i ksenofobicznych m.in. „I hate Poland”, czy „The Tupolev TU-154 That Killed Pole Dictator Lech Kaczyński”. Gazeta próbowała dociec w Biurze Prasowym Facebooka, dlaczego one funkcjonują. Niestety nie doczekała się odpowiedzi.
Swoją koncepcję na wyjaśnienie działań administracji portalu ma publicysta Łukasz Warzecha. - Mam wrażenie, że na portalu Facebook zadziałał automat blokujący strony, które otrzymały dużą liczbę zgłoszeń o złamaniu regulaminu, nie sprawdzając słuszności takiego zgłoszenia – tłumaczy Warzecha, aktywny użytkownik Facebooka.
Publicysta „Faktu” na swoim profilu zamieścił link do tekstu „Parada pederastów”, który opublikował w serwisie blogowym Salon24.pl. Szybko link został zablokowany na kilkanaście godzin. Swoją koncepcję na tłumaczenie tego co się dzieje mają również internauci, którzy padli ofiarą jednostronnej cenzury. Twierdzą, że stoją za nią „masowe kliknięcia” ze strony sympatyków PO. Ale na to jest akurat sposób – twierdzą. W najbliższych dniach przesłać adminom Facebooka taką liczbę zgłoszeń, która doprowadzi do zablokowania kont internautów popierających rząd i prezydenta.
maj/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

