W Anglii wrze: Parlament Europejski chce zakazać sprzedaży jajek na tuziny i chleba na bochenki. Według europosła Bogusława Sonika, jest to nieprawda.
Brytyjskie media huczą od informacji, jakoby Unia Europejska chciała narzucić jednolity, wagowy system podawania danych na temat ilości sprzedawanej żywności. – To będzie oznaczać zakaz sprzedaży jajek na tuziny, czteropaków jabłek, sześciu bochenków chleba, czy 12 paluszków rybnych – pisze „Daily Telegraph”.
W następnym roku wszystko, łącznie z jajkami czy chlebem, trzeba będzie kupować na kilogramy. Nic dziwnego więc, że ludzie, przyzwyczajeni do regulacyjnej manii eurokratów, są kolejnym ich pomysłem oburzeni. – To jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Sklepikarstwo jest brytyjską tradycją i my wiemy, czego chcą klienci. Chcą kupować jajka na tuziny i powinni mieć do tego prawo – mówi gazecie brytyjska minister środowiska, żywności i spraw wsi, Caroline Spelman.
Kłamać po angielsku
Informację tę dementuje europoseł Platformy Obywatelskiej, Bogusław Sonik. – To angielskie kłamstwo – mówi portalowi Fronda.pl. – Sprawa dotyczy ujednolicenia systemu informowania o wartości energetycznej artykułów spożywczych. Anglicy do końca bronili swojego systemu polegającego na określaniu wartości w kolorach, które wskazywały na to, czy dany produkt jest zdrowy, czy niezdrowy. Większość europosłów uznała, że to wprowadzenie klienta w błąd, bo w takim wypadku oliwę trzeba by uznać za niezdrową – dodaje polityk.
Teraz producenci muszą podać na swoich produktach, ile kalorii przypada na 100 g danego towaru. Co ciekawe, jajka w ogóle są wyjęte ze zbioru produktów, które podpadają pod tę regulację.
Mania regulowania
Europoseł PiS Tadeusz Cymański nie wyklucza, że rzeczywiście może chodzić o to rozwiązanie. Dodaje jednak, że narzuca ono nie tylko konieczność informowania o wartości energetycznej produktu, ale także np. o jego miejscu pochodzenia. – Gdyby chcieć być konsekwentnym, trzeba by na opakowaniu wołowiny podać, skąd pochodzi nasienie, z którego poczęte zostało zwierzę, następnie gdzie przebywał embrion, gdzie się wypasało jagnię i tak dalej – mówi portalowi Fronda.pl Tadeusz Cymański. – Regulacje też muszą mieć swoje granice i Brytyjczykom, którzy także byli podzieleni w kwestii tego rozwiązania, nie chodziło jedynie o sprzeciw wobec informowania o ilości kalorii przypadających na sto gram produktu – dodaje.
Polityk nie słyszał o pomyśle zakazywania sprzedaży jajek na tuziny, czy chleba na bochenki. – Jednak nie zdziwiłbym się, gdyby taki pomysł padł. Jesteśmy przyzwyczajeni do regulowania wszystkiego, jak choćby już legendarnej krzywizny banana. Szczególnie kręgi ekologiczne celują w pomysłach, choćby ograniczenia czasu pracy w celu ograniczenia emisji CO2. Jednak zazwyczaj tego typu plany nie wychodzą poza etap dyskusji – twierdzi Tadeusz Cymański.
Stefan Sękowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

