Fronda.pl: Jest Pan jednym z dwóch posłów PO (obok posła Tadeusza Kopcia), którzy głosowali przeciwko odrzuceniu projektu Inicjatywy Contra in Vitro w pierwszym czytaniu. Dlaczego Pan głosował w ten sposób?

Jacek Żalek (PO): Takie głosowanie odzwierciedlało moje przekonania. Jestem zwolennikiem jak największej ochrony życia. Jednocześnie miałem wątpliwości co do skuteczności tego projektu. Jego intencją było to, by prawo było zgodne z moralnością, co jest oczywiście słuszne. Jednak we współczesnej demokracji duża rozbieżność pomiędzy powszechnie przyjętymi normami a prawem naturalnym nie zdaje egzaminu. Moralności nie da się ludziom narzucić ustawowo. To smutne, ale aby prawo było skuteczne, musi odzwierciedlać poglądy społeczeństwa. W związku z tym bardziej skuteczne są próby zmian tych poglądów poprzez np. akcje społeczne.

Dobrym przykładem na to jest kwestia aborcji – to akcje społeczne i głos Kościoła przekonał ludzi, że dziecko nienarodzone to nie zlepek komórek, ale człowiek, którego życie należy chronić. Gdyby nie cyniczne wykorzystywanie przez polityków tego tematu, myślę, że dałoby się uchwalić ze społecznym poparciem prawo chroniące życie w jeszcze większym stopniu, niż ma to miejsce dziś.

Dlaczego było Was tylko dwóch?

Trzeba mieć na uwadze to, że posłowie PO głosowali za odrzuceniem tego projektu z różnych przyczyn. Jedni oczywiście z przekonania, ale inni nie chcieli się wychylać i narazić na zarzut bycia talibem. Niestety, podczas przygotowań do głosowania doszło do drobnej manipulacji. Jedna z osób z zarządu klubu doprowadziła do tego, że w materiałach dotyczących stanowiska klubu w tej sprawie znalazła się adnotacja, że klub zarządził dyscyplinę głosowania za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. Tymczasem mamy w klubie ustalenie, że w kwestiach światopoglądowych nie występuje u nas dyscyplina. Mam nadzieję, że wobec tej osoby zostaną wyciągnięte konsekwencje. Z kolei inni posłowie zwyczajnie nie wiedzieli, że projekt zmiany kodeksu karnego może dotyczyć in vitro...

Temat in vitro z pewnością jeszcze będzie przedmiotem głosowania sejmowego. Który z pozostałych projektów uregulowania tej kwestii zamierza Pan poprzeć?

Będę głosował za tym projektem, który będzie najpełniej chronił życie.

Nawet jeśli będzie to projekt Bolesława Piechy, który jest posłem Prawa i Sprawiedliwości?

Oczywiście. Większość posłów uważa jednak, że należy wybrać umiarkowany projekt. Tak więc mój jeden głos nie będzie raczej decydujący. Nie jest wykluczone, że wygra projekt posła Jarosława Gowina.

Jednak nawet ten – jak Pan to ujął - umiarkowany projekt budzi w PO kontrowersje. Pańska partia ma w Sejmie 207 posłów. Jak oni mogą zagłosować?

Fakt, że ponad 80 posłów poparło projekt posła Gowina, o czymś świadczy. Wśród nich są także ludzie, którzy woleliby bardziej radykalne rozwiązania, jednak nie widzą możliwości ich skutecznej realizacji. Tu chciałbym przypomnieć proces uchwalania pierwszej ustawy antyaborcyjnej. Część radykalnych posłów głosowała przeciwko niej, ponieważ uważali, że należy całkowicie zakazać aborcji. Nie zdawali sobie jednak sprawy z tego, że jednocześnie głosują za utrzymaniem komunistycznego prawa, które było bardzo niebezpieczne dla dzieci nienarodzonych.

80 posłów to jednak nie jest większość klubu PO. Reszta poprze projekt posłanki Kidawy-Błońskiej?

Naprawdę trudno to przewidzieć. Władze klubu popierają właśnie ten drugi projekt, a część posłów jest nastawiona ambiwalentnie do kwestii światopoglądowych – idą za opinią władz partii.

Czy konkurencja między projektami Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej pozwoli skrystalizować się swoistej "konserwatywnej frakcji" wewnątrz PO?

Grupa posłów o poglądach konserwatywnych w PO oczywiście istnieje, jednak kwestie bioetyczne to nie jest dobre pole do podziałów. Na tym polu o wiele więcej można zyskać dzięki zgodzie, niż podziałom.

Jaką część stanowią ci posłowie?

Myślę, że może być nas nawet setka. Problem polega na tym, że we władzach partii i klubu zasiadają osoby, które mają bardziej liberalne, w amerykańskim znaczeniu tego słowa, podejście do kwestii etycznych. Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że wielu posłów jest mniej przywiązanych do własnego zdania niż oceny władz klubu.

Kiedy możemy oczekiwać konserwatywnych światopoglądowo projektów ustaw ze strony posłów Platformy Obywatelskiej? Do tej pory tymi kwestiami zajmowali się raczej politycy związani z PiS (choć też niezbyt często).

Paradoks polega na tym, że w kwestiach światopoglądowych połowa posłów PO i PiS ma podobne, konserwatywne poglądy. Druga połowa liberalne lub w przypadku PiS socjalistyczne przekonania. Różnica polega na tym, że obie partie odwołują się do innych elektoratów, inne podejście mają także władze PO i PiS. Dla większości posłów obu ugrupowań linia partyjna jest niestety ważniejsza od własnych przekonań.

 

Rozmawiał Stefan Sękowski

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »