W „Sygnałach dnia” na antenie Jedynki Polskiego Radia europoseł Jacek Saryusz-Wolski komentował napiętą sytuację przy granicach Ukrainy, gdzie Rosja mobilizuje swoje wojska. Zdaniem polityka Władimir Putin czeka już tylko na zamarznięcie ziemi, aby jego wojska mogły dokonać inwazji ciężkim sprzętem.
Choć po miesięcznych ćwiczeniach w pobliżu Ukrainy 10 tys. rosyjskich żołnierzy zostało skierowanych do koszar, sytuacja na granicy ukraińsko-rosyjskiej wciąż jest niespokojna. Kreml uzależnia wycofanie wojsk od podpisania porozumień z NATO i USA, w których otrzyma gwarancję, że Sojusz Północnoatlantycki nie zostanie rozszerzony na Europę Wschodnią.
O napiętej sytuacji i możliwości rosyjskiej inwazji na Ukrainę mówił w „Sygnałach dnia” Jacek Saryusz-Wolski, oceniając wojnę jako „narastająco prawdopodobną”.
- „Fakty na lądzie, morzu, z punktu widzenia wojskowego, rodzaj koncentracji, wskazują na to, że jest pełna gotowość i nieprzypadkowo Amerykanie wycofują swoich obywateli z terytorium Ukrainy”
- zauważył.
Zaznaczył, że przemawia za tym wiele politycznych i militarnych sygnałów.
Czy rosyjska inwazja jest nieunikniona?
- „Nie wiemy, ale to element presji, by druga strona przyjęła warunki zaporowe w postaci porozumienia USA-Rosja-NATO, w którym NATO przyrzeka, że się nie będzie rozszerzało i wycofa wojska ze wschodniej flanki”
- ocenił europoseł.
- „Rosja czeka na to, aż zamarznie ziemia, bo wtedy można dokonać inwazji ciężkim sprzętem. Skorzystali z tego, że słaba jest Europa i Ameryka, która sama wtrąciła sobie oręż z ręki, godząc się de facto na Nord Stream 2”
- dodał.
Polityk krytycznie odnosi się do działań Stanów Zjednoczonych, które chcą negocjować z Kremlem porozumienie.
kak/polskieradio.pl, wPolityce.pl
