Kweciński był konserwatystą starej daty i pochodził z patriotycznej rodziny. Jak przypomina portal niezalezna.pl: jego ojciec, Wincenty Jerzy Kwieciński podpułkownik artylerii Wojska Polskiego, żołnierz Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej oraz NIE, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj i Zrzeszenia WiN, za swoją działalność niepodległościową został przez władze komunistyczne skazany na karę dożywotniego więzienia. Wypuszczony na wolność 27 kwietnia 1957. 15 sierpnia 2008 został pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego, który z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego odebrał Jacek Kwieciński.
„A.D. 2012 musi być lepszy od swego poprzednika. Po prostu – musi. Bo trudno sobie wyobrazić, aby mógł być jeszcze gorszy, by fatalna passa trwała i trwała. Musi być lepszy chociaż trochę. To znaczy – coś zapoczątkować, coś przeciąć, coś ukrócić. Mówi się, że wiara góry przenosi, że kropla drąży skałę. Nie są to procesy szybkie, ale jest istotne, by w ogóle się zaczęły. Mógłbym, co jest dziś w modzie, przedstawić jakąś czarną utopię utrzymaną w sarkastycznym tonie nt. przyszłości. Jakoś nie potrafię się na to zdobyć, a nawet nie widzę głębszego sensu w podobnej produkcji. Także w jakieś wielce optymistyczne spekulacje, oparte na rzekomo bardziej szczegółowych konkretach, nie mam ochoty się wdawać. Stąd takie, a nie inne wstępne uwagi. Jestem z natury pesymistą (atoli z poczuciem humoru).”- pisał wybitny znawca amerykańskiej polityki w grudniowym numerze „Nowego Państwa". Szkoda, że ten rok będzie uboższy o jego obserwacje polityczne, które czerpał bezpośrednio z FOX News i amerykańskiej prasy. Dzięki temu jego teksty dotczące polityki amerykańskiej nie miały naleciałości poprawności politycznej, która cechuje wiele polskich relacji dziennikarskich w USA, przefltrowanych przez narrację "NYT".
Jacek Kwieciński był znany z kwiecistego stylu pisania i kontrowersyjnych opinii, które potrafiły drażnić nie tylko lewicę. Jednak jego tezy dotyczące polityki polskiej i amerykańskiej były często bardzo trafne i nie można było przejść obok nich obojętnie. Szkoda, że nie przeczytamy już radosnego tekstu publicysty po przegranej lewicy w USA. On już jednak wie, kto skopał tyłek Obamie i co się dokładnie stało pod Smoleńskiem….Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.
Łukasz Adamski

