- Wbrew temu co czujemy na wiosnę, nic nowego jednak nie zdarzy się w polskiej polityce. Najbliższe wybory ważne dla polityków to będą wybory do europarlamentu, ale jest to rodzaj elekcji jakim w zasadzie wyborcy są najmniej zainteresowani. Frekwencja może sięga 30 proc., nie więcej. One są jedynie prestiżowe dla portfela politycznego. Liderzy partii szukają tam miejsca na czerpanie profitów i nagradzanie partyjnych działaczy. Dla wyborców nie ma to jednak większego znaczenia. Trzeba zaczekać do wyborów parlamentarnych. Nie nastąpi jakaś nowa jakość.

Jeśli PiS będzie akcentował tylko tragedię smoleńską, to nie wyjdzie ponad twardy elektorat. Będzie wieczną, najsilniejszą... ale tylko opozycją. Badanie po obchodach 3 rocznicy katastrofy smoleńskiej, kiedy Tusk uciekł do Nigerii, a PiS je dominował – PiS zyskał tylko 3 proc, a PO straciła 2. To są minimalne różnice.

Ci, którzy są zwolennikami Kwaśniewskiemu wybaczą mu jego ostatnią niedyspozycję. Tam trudno szukać innej wyrazistej osobowości. Bo jeśli nie Kwaśniewski na lewicy to kto? Leszek Miller? Do Kwaśniewskiego z czasem dołączą osobowości mniejszego kalibru. Miller jest mało otwarty na współpracę z Europa + i ostatecznie w najbliższym roku ona będzie go powoli doganiać.

Platforma Obywatelska nie będzie miała przebudzenia wiosennego. Ona ma zmęczenie, przesilenie i inercję. Nie ma żadnych nowych pomysłów poza łataniem budżetu, a i one się kończą. Będzie marazm do następnej kampanii parlamentarnej.

Kukizowi ze swoją inicjatywą bez reprezentacji politycznej też będzie się trudno przebić – mówi Jabłoński.

Not. JW