Przebywając jeszcze z dziećmi w szpitalu, matka dzieci wspomina, że personel medyczny w czasie ciąży wskazywał jej na możliwość aborcji. – Lekarze doradzali mi, bym usunęła część płodów – powiedziała kobieta w rozmowie z rozgłośnią BBC. Lekarze tłumaczyli, że ciąża może zagrozić jej zdrowiu i życiu. – W 14. tygodniu ciąży lekarze ostrzegli mnie przed ryzykiem, jakie się z nią wiąże. Wiedzieliśmy, czego chcemy. Te dzieci są dla nas cudownym darem od Boga. Byliśmy gotowi przyjąć, wszystko, co by nam dał – mówiła 26- letnia matka gazecie "Sunday Express".

Postępowanie lekarzy w rozmowie z "Rzeczpospolitą" próbował wyjaśniać prof. Hugh McLachlan, ekspert ds. etyki z Uniwersytetu Kaledońskiego w Glasgow. – Lekarz zawsze musi przedstawić wszystkie za i przeciw w sytuacji, kiedy życie lub zdrowie kobiety jest zagrożone. Decyzja i tak ostatecznie podejmowana jest przez rodziców. Lekarz nie ma natomiast prawa wywierać presji na kobietę, jeśli chce ona urodzić dzieci, bez względu na konsekwencje. Wtedy jego rolą jest dołożenie wszelkich starań, by dzieci przyszły na świat zdrowe – mówi.

Aborcję w Irlandii Północnej dopuszcza się jedynie, gdy ciąża może zagrażać życiu i zdrowiu matki. Na ten przypadek powoływali się lekarze z Belfastu w przypadku Nuala Conway.

 

MM/Rz/BBC

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »