W Iranie od czasów rewolucji islamskiej z 1979 roku zakazane jest używanie szminek i lakierów do paznokci. Choć przestrzegania religijnego prawa pilnuje policja irańska, kobiety niewiele sobie robią z kosmetycznych zakazów. Przestrzegane są one tylko w instytucjach rządowych.
Z danych dotyczących sprzedaży kosmetyków wynika, że Iran jest siódmym co do wielkości rynkiem kosmetyków na świecie. – Kosmetyki są zakazane, ale wszyscy ich używają i w domu, i na ulicy – mówi Ali Moradi, który w Teheranie organizuje targi piękności i czystości. – Odwiedziło nas 45 tysięcy ludzi. Kobiety przychodziły razem z mężami – opowiada.
Mariam, młoda Iranka, która niedawno uciekła do Berlina, przyznaje, że gdy mieszkała w Iranie, bardzo mocno się malowała. – Myślę, że dla wielu kobiet to rodzaj walki z reżimem. Walki o wolność kobiet i prawa wyboru, jak chcą żyć – mówi.
Ale nie tylko. – To normalne, że muzułmanki się malują, i to nie tylko w Iranie. Chcą ładnie wyglądać dla mężów, boją się, że ci zostawią je dla innych. Dla kobiet muzułmańskich to ważne, by być piękną żoną, nawet pod nikabem czy burką. Również mężczyźni lubią, gdy ich żony chodzą do salonów piękności – przyznaje Dana Halawi, dziennikarka gazety "Daily Star" z Libanu.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

