Jak podaje BBC Persian Chamenei pozwolił swojemu najwyższemu dowódcy wojskowemu na współpracę w działaniach militarnych z USA, Irakiem oraz siłami kurdyjskimi. To ważna zmiana stanowiska, bo w przeszłości Iran był zazwyczaj przeciwny amerykańskiemu zaangażowaniu w Iraku. Informacje na temat współpracy mają jednak charakter nieoficjalny; zarówno irańskie ministerstwo spraw zagranicznych jak i amerykańska administracja zaprzeczają, jakoby miało dojść w przyszłości do wspólnych akcji przeciwko ekstremistom.

To oczywiście wcale nie oznacza, że do takich działań naprawdę nie dojdzie. Sunnickie Państwo Islamskie uważa szyitów za heretyków i jest gotowe „karać” ich śmiercią. A to stanowi zagrożenie dla szyickiej Islamskiej Republiki Iranu. Co więcej Państwo Islamskie to potencjalny sprzymierzeniec Arabii Saudyjskiej, która, być może, wspomagała tę organizację w początkach jej istnienia potężnymi „dotacjami”. To z kolei może oznaczać zaburzenie równowagi geopolitycznej w regionie na niekorzyść Iranu.

Według wielu ekspertów zbliżenie Iranu i Stanów Zjednoczonych mogłoby przynieść obu państwom znaczne korzyści; niewykluczone więc, że do pewnych form współpracy dojdzie już przy okazji obecnego konfliktu. Jeszcze w sierpniu amerykańskie ataki powietrzne na pozycje Państwa Islamskiego pomogły szyickim bojownikom wspieranym przez Iran oraz Kurdom przełamać oblężenie miasta Amerli. Wcześniej Iran i USA współpracowały w 2001 roku w Afganistanie, próbując obalić rząd Talibów, a więc walcząc z podobnym zagrożeniem, z jakim mamy do czynienia dzisiaj w postaci ekstremistów w Iraku i Syrii.

Jednak rządom zarówno Iranu jak i Stanów Zjednoczonych byłoby bardzo trudno przekonać własne społeczeństwa do prowadzenia wspólnych działań. Głoszona we wcześniejszych latach propaganda o ogromnym wzajemnym zagrożeniu jest tu poważną przeszkodą. Z tego powodu nie należy spodziewać się zbyt wyraźnych kroków w sferze oficjalnej ani odważnych deklaracji o współpracy; bardziej prawdopodobne są raczej skryte działania, które nie zburzą dotychczasowej wizji amerykańsko-irańskiej niechęci, wyznawanej przez społeczeństwa obu państw.

Warto też przypomnieć, że to właśnie Iran może stać się alternatywą dla państw Europy jeśli idzie o dostawy surowców energetycznych do Europy. Szacuje się, że Islamska Republika dysponuje podobnymi złożami gazu co Rosja; wiadomo, że przynajmniej kilka krajów Unii Europejskiej prowadzi z Teheranem wstępne rozmowy na temat relacji handlowych w tym zakresie. To kolejny powód, dla którego Iran może poszukiwać zbliżenia z Zachodem. 

Paweł Chmielewski