Bohaterami kolejnych kart kalendarza są ludzie szczególnie zasłużeni dla przetrwania Polaków, jako narodu, w PRL, m. in. Rotmistrz Witold Pilecki, Zbigniew Herbert, czy ks. Jerzy Popiełuszko. Jednak z miesiącem sierpniem, nikt tak bardzo się nie kojarzy, jak trio Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa i Andrzej Gwiazda. I właśnie oni, z byłym prezydentem na czele, patrzą na nas z kart kalendarza.

Portal Fronda.pl zapytał, co o takim połączeniu myślą sami bohaterowie tamtego okresu. Andrzej Gwiazda nie widzi żadnego problemu. - W sierpniu tak było. Ania była członkiem prezydium Komitetu Strajkowego, Wałęsa przewodniczącym MKS-u [Międzywydziałowy Komitet Strajkowy przyp. red.'/>, później Komisji Krajowej a ja wiceprzewodniczącym - powiedział w rozmowie z nami. - Ania była najpopularniejsza. Natomiast formalnie jaką rolę pełnił Wałęsa okazało się dopiero po 20 latach – dodał Andrzej Gwiazda.

Z jego słowami nie zgadza się prezydent Lech Wałęsa. On historię pamięta inaczej. - Do Andrzeja Gwiazdy mogę powiedzieć tylko tyle, że mam nadzieję, że za 20 lat zmądrzeje i zauważy prawdę. A Walentynowicz nie była w "Solidarności". Była na początku, ale później ją wyrzucono, bo potrafi tylko rozrabiać - mówi portalowi Fronda.pl. Nie chce jednak sprecyzować na czym to "rozrabiactwo" polegało. Nie pamięta, bo "był wtedy zajęty".

Kalendarz przygotował krakowski oddział IPN-u. Poszczególne miesiące ilustrują fotografie z lat 1980 i 1981, przedstawiające opozycyjne demonstracje.  Czas od lata 1980 roku - narodzin Solidarności - po wprowadzenie przez komunistów stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku - czyli próby jej zdławienia - był jednym z najpiękniejszych momentów w najnowszej historii. Polacy wstali z kolan i upomnieli się o fundamentalne prawa: wolność, prawdę, godność - napisał we wprowadzeniu do kalendarza jego autor, historyk Jarosław Szarek.

MaRo/mm

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »