Kiedy kardynał Adam Sapieha wychodził w czasach wojny ze świątyni, ludzie bili brawo. Zwany był „Ojcem Ojczyzny”, bo pod nieobecność prymasa Hlonda był najwyższym hierarchą polskiego Kościoła. Nawet Niemcy mówili o nim, że „nosi honor wszystkich Polaków”.

 

Niemcom okupującym Kraków, którzy niepokoili się takimi objawami sympatii, tłumaczono że w Polsce panuje taki obyczaj. Kardynała Sapiehę tak bardzo szanowano, iż opowiadano nieprawdziwe anegdoty, np. tę o tym jak miał zaprosić do swojej rezydencji generalnego gubernatora Hansa Franka i poczęstować go miał „kartkowym menu”: marmoladą z buraków i kawopodobnym wywarem z żołędzi. Frank nigdy nie był u polskiego biskupa, ale liczyć się z nim musiał. W lutym 1940 zakazał wprawdzie polskiemu biskupowi celebrowania mszy w katedrze wawelskiej, choć jego głos był zawsze słyszany daleko.

 

Jak na stosunki panujące w GG pozwalał sobie niezwykle zuchwale. Przede wszystkim nie spełniał roli jaka wyznaczył Kościołowi katolickiemu sam Fuehrer. „Polscy księża będą otrzymywać od nas żywność, za to będą prowadzili swoje owieczki drogą, która nam odpowiada. Zadaniem księży będzie utrzymywać Polaków w spokoju, głupocie i tępocie” - miał powiedzieć Hitler. Stopniowo likwidowano święta religijne jako dni wolne od pracy – i przenoszono je na niedzielę. Zamykano uczelnie kościelne, zabroniono pielgrzymek, uroczystych pogrzebów, usuwano tablice patriotyczne. W lutym 1942 roku zabroniono śpiewania pieśni „Boże coś Polskę” i „Serdeczna Matko”. Duszpasterze mieli popierać wyjazdy do Niemiec na roboty, ale z ambon nie padały zachęty do wspierania gospodarki III Rzeszy.

 

Sapieha był inicjatorem orędzia biskupów z 8 czerwca 1943 roku w którym potępiono terror nazistowski na ziemiach polskich. W istocie, jak przyznaje autor, był chyba jedynym Polakiem w okupowanej ojczyźnie który mógł sobie na taki gest pozwolić; Sapieha miał tak szerokie międzynarodowe koneksje i koligacje, że nawet hitlerowcy bali się dyplomatycznego skandalu. Kardynał korzystał z nich skwapliwie. Interweniował nawet u papieża Piusa XII w obronie polskich katolików, ale Watykan milczał. Dziś wiemy, że nie mógł sobie pozwolić na otwarty opór przeciw Hitlerowi i że dzięki zabiegom papieskim uratowano m.in. tysiące Żydów. Współcześni Polacy odbierali jednak bardzo źle owo milczenie Kościoła; w Poznaniu wierni domagali się nawet powołania Polskiego Kościoła Narodowego na wzór anglikańskiego.

 

Pomimo że w Krakowie nie zginęło zbyt wielu duchownych, w porównaniu do innych dzielnic Polski, to jednak ich postawa tutaj miała decydujące znaczenie. Kraków był stopniowo przekształcany w niemieckie miasto i hierarchowie Kościoła byli tymi, którzy musieli dać świadectwo przywiązania do narodu. Mit niezłomnego Sapiehy dodawał Polakom sił także po wojnie podczas okupacji sowieckiej. Sam „Książę Niezłomny” nie bał się protestować przeciw szykanowaniu wiernych i Kościoła w latach stalinizmu (pisał listy protestacyjne do Bieruta). Zmarł w lipcu 1951 roku.

 

Rafał Geremek

 

A. Chwalba, Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011