- Anarchię w Internecie trzeba ukrócić. Nie może tak być, że to wielkie techniczne osiągnięcie zmienia się w informacyjne szambo – zapowiadał kiedyś Łukaszenko na spotkaniu z dziennikarzami. Teraz zaczął działać. Kontrolą internetu ma się zajmować Centrum Operacyjno Analityczne przy prezydencie. – Jest to de facto nowa służba specjalna, która dubluje działania MSW i KGB Białorusi – stwierdza białoruski ekspert ds. internetu Siergiej Czarnowoki.
- Centrum będzie miało prawo do interpretowania zawartości stron internetowych pod kątem zgodności prawem. Otrzyma też uprawnienia śledcze. Dostawcy usług internetowych, którzy podpadną nowej służbie będą pozbawiani licencji – tłumaczy. Dekret przewiduje też kary dla internautów: odłączenie od sieci na miesiąc wzwyż.
Ponadto państwowi kontrolerzy będą gromadzić informacje o użytkownikach indywidualnych. Władze będą miały prawo na 24 godziny zablokować dowolną stronę, która w ich opinii zamieszcza treści zabronione. Nie będzie do tego potrzebna decyzja sądu.
W dokumencie wspomina się o zwalczaniu pornografii, przemocy i ekstremizmu- wskazuje wiceprezes Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Andrzej Bastuniec. - Jednak wiemy jak szeroko władze interpretują te pojęcia. Dla nich normalna działalność polityczna również jest ekstremizmem – dodał.
Obecnie białoruskie władze kontrolują niemalże 100 proc. prasy i mediów elektronicznych. Ostoją wolności i dyskutowania realnych problemów jest internet. I to medium może zostać zablokowane. Dekret ma wejść w życie 1 lipca 2010, czyli na pół roku przed wyborami prezydenckimi.
mm/Belsat.eu
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

