Monika Olejnik przypomniała w swoim programie w Radiu Zet posłowi Niesiołowskiemu, że premier Donald Tusk też posługuje się mową nienawiści i wykluczenia. A jako dowód przytoczyła słynne słowa z kongresu PO, w którym premier przekonywał, że chcą nami rządził ludzie, którzy każą zgwałconym kobieto rodzić. Niesiołowski słów nie pamiętał, ale szybko przeszedł do kontrataku. - Mogę wszystkiego nie pamiętać. No, ale co to za mowa nienawiści, no przepraszam, to mową nienawiści, no przecież to jest, to raczej nienawiść jest ze strony tych, Terlikowski o to jest karykatura religii. Jeżeli ma być jakaś karykatura katolicyzmu to Terlikowski reprezentuje, to jest taka mowa, czyli kobieta zgwałcona ma rodzić, tak, bo tak sobie życzy pan Terlikowski, no, jak... - przekonywał Niesiołowski.
A ja z żalem muszę pana posła zaskoczyć. Otóż to nie ja wymyśliłem „dziesięć przykazań”, nie ja także wprowadziłem przykazanie piąte: „nie zabijaj”, i nawet nie ode mnie zależne jest to, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia, a nie od chwili, w której uzna go za człowieka choćby prof. Niesiołowski. Tak po prostu jest. Nie jest także ode mnie zależne, choć jestem dumny z mojej wspólnoty wiary, że tak mocno i zdecydowanie broni życia dzieci poczętych z gwałtu. Ja tylko, od czasu do czasu, przypominam o tych prawdach, o których poseł Niesiołowski chciałby zapomnieć.
Ale to, że w sprawach wiary nie jestem dla posła PO autorytetem, nie zaskakuje, bo i nie ma powodów, by mi polityk wierzył na słowo (powinien jednak zajrzeć do nauczania Kościoła, a wówczas przekonałby się, że to nie są moje pomysły, ale rzeczywiste nauczanie katolickie). Zaskoczeniem może być jednak, że autorytetem nie jest dla posła Niesiołowskiego także arcybiskup Dzięga. Ten ostatni przypomniał, że jak katolik głosuje wbrew nauczaniu Kościoła i to w kluczowych kwestiach, to nie powinien upominać się o komunię świętą. Nie jest to, o czym warto pamiętać, prywatna opinia arcybiskupa, ale mocny element katolickiego nauczania. Ale nie według Niesiołowskiego. On na słowa metropolity szczecińskiego ma prostą odpowiedź. - Abp Dzięga jest zwolennikiem Radia Maryja, kilkakrotnie, raz poprał zdaje się, z tego co pamiętam, to w ogóle niegodne biskupa, poparł tam pobicie przed Jasną Górą, pobicie dziennikarki, zdaje się usprawiedliwia tych co pobili, jakoś tak pokrętnie się wypowiadał. Dość mało jest dla mnie ten hierarcha wiarygodny. Natomiast nie sądzę żeby Kościół się zdecydował na coś takiego, na ekskomunikowanie, nie wyobrażam sobie, no ale zobaczymy. Na razie to jest pogląd arcybiskupa Dzięgi, to wybitny rzeczywiście umysł – mówił Niesiołowski.
Nic dodać, nic ująć. A ja się nawet cieszę, że znalazłem się w dobrym towarzystwie. Lepiej bowiem z Kościołem w obronie życia przegrać, niż z Niesiołowskim i zwolennikami aborcji wygrać.
Tomasz P. Terlikowski
