Wściekłość muzułmanów wywołała sprawa Antoniusa Bawengana, który został skazany na 5 lat więzienia za złamanie tzw. ustawy o bluźnierstwie (maksymalny wymiar kary). Jednak zgromadzony na jego procesie tłum muzułmanów uznał, że wyrok jest zbyt łagodny i zażądał śmierci Bawengana. Napastnicy przedarli się przez kordon policjantów a następnie udali w kierunku kościoła.
Najpierw tłum muzułmanów zaatakował kościół św. Piotra i Pawła, raniąc misjonarza ze Zgromadzenia Świętej Rodziny. Ks. Saldanha został pobity, kiedy starał się obronić tabernakulum przed profanacją.
Następnie napastnicy udali się do dwóch świątyń protestanckich, Bethel Church i Pantekosta Church, terroryzując przedtem katolicki sierociniec prowadzony przez Siostry Opatrzności.
Arcybiskup Johannes M.T. Pukasumarta z Semarang, sekretarz Indonezyjskiej Konferencji Biskupów, jest przekonany, że wybuch przemocy był „zaplanowany i zorganizowany” przez grupę ekstremistów z innej części kraju, jako odpowiedź na sprawę Bawengana.
- Jesteśmy tym wstrząśnięci. Miasto Temanggung to spokojne miejsce. Ekstremiści musieli pochodzić z zewnątrz - kontynuuje abp Pukasumatra.
Duchowny wezwał chrześcijan do pojednania i przebaczenia, przestrzegając przed odwetem. - Przemoc nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Proszę wszystkich muzułmanów i chrześcijan, aby nie reagowali przemocą. Chcemy być znakiem pokoju dla wszystkich - powiedział.
Komentujący zajście przyznają, że ustawa o bluźnierstwie często staje się przyczyną przemocy na tle wyznaniowym.
eMBe/CatholicNewsAgency
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

