Orissa to region Indii, w którym mieszka najwięcej chrześcijan. Do pogromu w tym wschodnioindyjskim stanie doszło po zabiciu przez maoistowskich partyzantów duchowego przywódcy nacjonalistów, hinduistycznego mnicha Swamiego Laksmanandy Saraswatiego. Maoiści uważają się za obrońców ludności chrześcijańskiej należącej do najniższej kasty (dalit), a ich bojówki składają się w dużej części z chrześcijan. Saraswati został zamordowany m.in. za ciągłe ataki na wyznawców Chrystusa.

Zemsta nacjonalistów dotknęła katolików i protestantów, na których urządzono trwające kilka tygodni polowanie. Zginęło – według oficjalnych danych – co najmniej 16 osób, według chrześcijan – 59. 18 tysięcy ludzi odniosło obrażenia, a 50 tysięcy uciekło z domów. Spalono ponad 4 tysiące budynków w 310 miejscowościach.

Działacz hinduskiej partii nacjonalistycznej Bharatiya Janata (BJP), został zatrzymany kilka dni temu, po półtora roku ukrywania się przed policją. Mężczyzna, pełniący w 2008 roku funkcję sekretarza BJP w okręgu Kandhamal, był głównym inspiratorem pogromu chrześcijan w Orissie. W związku z krwawymi wydarzeniami z sierpnia 2008 roku postawiono mu 15 zarzutów, w tym zabójstw, gwałtu, podżegania do przemocy i podpaleń.

– Aresztowano go po dwóch latach od masakry, mimo koneksji politycznych na wysokim szczeblu. Teraz już nie może uciec – powiedział serwisowi CathNews Asia uradowany Manasa Ranjan Singh, adwokat jednej z ofiar – zakonnicy Meeny Lality. Podkreślał, że schwytanie Bishimajhiego ma przełomowe znaczenie w śledztwie dotyczącym wydarzeń w Orissie.

Według świadków - jako funkcjonariusz współrządzącej wówczas partii - zapewniał uczestników pogromu, że pozostaną bezkarni. – Z niektórych relacji wynika, że przez trzy dni wykorzystywał lokalny posterunek policji do organizowania masakry – mówi Ajaya Singh, dyrektor ds. pomocy społecznej archidiecezji Cuttack-Bhubaneswar. Podczas ataku na ośrodek katolicki w Kandhamalu grupa mężczyzn pod przywództwem Bishimajhiego pobiła 29-letnią siostrę Meenę Lalitę. Jeden z napastników, prawdopodobnie sam herszt, ją zgwałcił. Rozebranej do naga, półprzytomnej zakonnicy kazano chodzić po ulicach ku uciesze tłuszczy. W tym samym ośrodku skatowano księdza Thomasa Chellana.

Śledztwo rozpoczęło się długo po zakończeniu zamieszek. Policja schwytała dziewięciu mężczyzn uczestniczących w ataku na katolicki ośrodek. Po ich liderze zaginął jednak wszelki ślad. Krążyły plotki, że żyje gdzieś w luksusie, korzystając z protekcji polityków swojej partii. Podobno groził świadkom, że zemści się, jeśli będą składali przeciw niemu zeznania.

– To bardzo pozytywny sygnał, znak, że zasada rządów prawa będzie respektowana. Jego zatrzymanie wesprze proces pojednania, wzmocni bezpieczeństwo, da nadzieję ofiarom, że sprawiedliwości stanie się zadość – stwierdził ojciec Dibya Parichha, zajmujący się pomocą prawną dla ofiar pogromu.

Postępy śledztwa w Orissie są prawdopodobnie efektem nacisków ze strony indyjskich władz centralnych. Po serii skarg do władz ze strony Kościołów oraz międzynarodowych organizacji, wreszcie zainteresowały się one sytuacją w tym stanie.

Sąd Najwyższy Indii nakazał lokalnemu rządowi Orissy składać regularnie sprawozdania o przebiegu śledztwa oraz o podjętych działaniach na rzecz przywrócenia ładu w tym regionie.

Sami chrześcijanie w Indiach są zdecydowaną mniejszością. Największe ich skupiska można spotkać we wschodnich i południowych stanach Indii. Prozelityzm uprawiany przez Kościół katolicki oraz liczne misje kościołów protestanckich tworzą ogromne napięcia w tym państwie. Specjaliści określają Półwysep Indyjski "buzującym tyglem religii".

EW/Rp.pl

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »