Jak informuje portal PCh24.pl, powołując się na doniesienia dziennika "The India Today", haniebnej praktyki dopuszczają się niektórzy ginekolodzy z miasteczka Beed. Doniesienia medialne potwierdził minister zdrowia publicznego stanu Maharasztra, Suresh Shetty. Minister już zwrócił się do policji, aby wszczęła postępowanie w tej sprawie.
– Pewna osoba nawet widziała, jak karmiono szczątkami abortowanych dzieci zwierzęta. Jest to zjawisko powszechnie znane każdemu w Beed, ale policja nie podejmuje żadnych działań – twierdzi Varsha Deshpande, szefowa organizacji Lek LadkiAbhiyan. Kobieta twierdzi, że wielu lekarzy w Beed trzyma psy tylko po to, aby „uniknąć kłopotów z utylizacją zwłok".
Jak informuje Life Site News, w Beed działa ośrodek aborcyjny, od lat prowadzony przez małżeństwo ginekologów: dr Saraswati Munde i jej męża - dr. Sudama Munde, przeprowadziła aborcję w drugim trymestrze z rodziną, choć prawo dopuszcza aborcję w Indiach do 20 tygodni ciąży. W wyniku zabiegu kobieta zmarła, a ciało nienarodzonego dziecka zostało wyrzucone psom na pożarcie.
Choć dr Munde stanęła przed sądem, sąd umożliwił jej odpowiadanie z wolnej stopy, bo zapłacono kaucję. Jej obowiązkiem było jedynie meldowanie się na komisariacie, co drugi dzień, a także nie podejmownie praktyki lekarza.
AM

