Tymczasem premier popędza – chciałby by ustawa już w styczniu trafiła do prac w nadzwyczajnej komisji – donosi Rzeczpospolita. Może więc ominąć polityczną burzę i wprowadzić in vitro innym sposobem? Może według starej zasady kombinatorów, że jak nie drzwiami, to oknem? Zatem może rozporządzenie ministra zdrowia? Rząd zastanawia się, czy sam mógłby określić zasady finansowania sztucznego zapłodnienia, ale najpierw musi sprawdzić, ile by to kosztowało.

Aby zdecydować się na taki krok rząd musiałby wpierw zlecić profesjonalną analizę bezpieczeństwa, skuteczności i kosztów stosowania różnych metod in vitro. - Jeśli minister Ewa Kopacz zwróci się do nas o przygotowanie takiej analizy to jesteśmy do tego gotowi — deklaruje Wojciech Matusewicz, szef Agencji Oceny Technologii Medycznych. Jego zdaniem prace nad taką analizą nie powinny potrwać dłużej niż kilka miesięcy.

Minister zdrowia już podczas prac nad ustawami zdrowotnymi zapowiadała, że niektóre rozwiązania w nich zawarte skłonna jest wprowadzić na drodze rozporządzeń, jeśli ustawy zawetowałby prezydent.

aj/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »