Rząd Berlusconiego nie chce kolejnych brutalnych przestępstw dokonywanych przez imigrantów. Dlatego Izba Deputowanych przegłosowała wczoraj tzw. dekrety bezpieczeństwa, które mają uderzyć szczególnie w nielegalnych przybyszów. Wzbudzają one wielkie kontrowersje i protesty lewicy oraz Kościoła.
Nielegalni imigranci będą zagrożeni grzywną w wysokości 5-10 tys. euro i natychmiastowym wydaleniem z Włoch. Osobom wynajmującym im mieszkania grozi nawet ich konfiskata. Prawo do mieszkania w kraju będzie jak prawo jazdy – za wykroczenia imigranci będą otrzymywać punkty karne, a po przekroczeniu odpowiedniego ich limitu nastąpi deportacja.
Opozycja i Kościół są zszokowani nowymi uregulowaniami. Prezydent Włoch Giorgio Napolitano widzi w dekretach "akcenty nietolerancji i ksenofobii". Zamiast integrować imigrantów, traktuje się ich jak ludzi drugiej kategorii. Z kolei zwolennicy tych rozwiązań wskazują na to, iż lata prób integracji do niczego nie doprowadziły, a wielu obywateli boi się wyjść po zmierzchu na ulicę. We Włoszech co trzecie przestępstwo popełnia obcokrajowiec, a połowa więźniów to cudzoziemcy (na północy aż 70 procent).
sks/Rz
Zobacz także:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

