Zanim Munroe zaczął zadawać sobie głębsze pytania egzystencjalne, jego głównym zajęciem były karciane triki. „Ucząc się bycia magikiem, rozwinąłem w sobie sporą dozę sceptycyzmu” - mówi na portalu I Am Second. Jako magik zrozumiał,że każdy „cud” ma swoje wytłumaczenie i można odkryć go zaglądając  za kurtynę.  Munroe przyznaje, że Bóg był dla niego tym samym co „czarownik z OZ”. Wszystko się zmieniło jak Munroe wszedł przypadkowo  do kościoła.


“Coś tamtego ranka się przydarzyło. Nie mogłem tego wpasować w moje poglądy” - mówi. Wówczas zaczął zadawać pytania. “Zacząłem powoli wierzyć w Boga i w to co napisane jest w Piśmie Świętym. Chciałem by to Jezus zabrał mnie za kurtynę”- dodaje.  W wieku 29 lat były magik zachorował na rzadką formę białaczki. Powiedziano mu, że ma dwa miesiące życia. Jedyną szansą był przeszczep szpiku kostnego. Wówczas Munroe miał dwójkę małych dzieci.


Munroe opowiada jak leczono go chemioterapią i liczono, że uda się znaleźć kogoś z podobnym do niego DNA. Niespodziewanie wśród siedmiu milionów ludzi znaleziono 19 letnią kobietę. Wielu ludzi w otoczeniu Jima uznało to za cud. "Trudno przeoczyć, że moje prośby o to by Bóg się mi objawił zostały spełnione”.- opowiada magik, który teraz podróżuje po kraju opowiadając swoją historię. Powołał do życia również rozrywkowy projekt „MAZE”. „To nie jest typowy show magika. Chcę raczej rozpocząć dyskusję co jest prawdą a co nią nie jest”- przekonuje. „Wierzymy, że wszystko jest OK. jeśli nikogo nie krzywdzimy. Wierzymy, ze Jezus był kimś takim samym jak Budda czy Mahomed.” - opowiada podczas jednego ze swoich przedstawień. „Wierzymy, że wszystkie religie są takie same. Wierzymy, że człowiek może sobie sam odpowiedzieć na pytanie. Wierzymy, że kawałek metalu może  latać” - opowiada podczas jednego z tricków kawałkiem metalu.


„Jezus jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Jako magik i były sceptyk wierzę w Niego i w to, że Bóg może coś dla nas zrobić.”- przekonuje podczas swojego show.


Ł.A/Christian Post