Rzecznik rosyjskiego ministerstwa obrony Igor Konaszenkow stwierdził, że w okolicach Odessy zestrzelony został ukraiński samolot z zachodnią bronią, zaś pułk Azow został wyparty z Mariupola. Ten sam Konaszenkow informował niedawno o zabiciu rzekomych polskich najemników w okolicach Charkowa.
- Rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej w rejonie Odessy zestrzeliły w powietrzu ukraiński wojskowy samolot transportowy, dostarczający dużą partię broni, przekazanej Ukrainie przez kraje zachodnie – powiedział Konaszenkow.
Zgodnie ze słowami Konaszenkowa, Mariupol i cała jego aglomeracja został „całkowicie oczyszczony z bojowników pułku Azow, najemników i Sił Zbrojnych Ukrainy, resztki ukraińskiego ugrupowania są tylko blokowane na terenie huty Azowstal”.
- Ich jedyną szansą na uratowanie życia jest dobrowolne złożenie broni i poddanie się – wskazał.
Informacje na temat upadku Mariupola błyskawicznie zdementowały władze ukraińskie.
„Ukraińscy obrońcy nadal bronią Mariupola, choć rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało już, że całe miasto Mariupol jest całkowicie oczyszczone z bojowników Azowa, zagranicznych najemników i sił zbrojnych. Ostrzegamy: to nieprawda!” – czytamy we wpisie ukraińskiego Centrum Zwalczania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony opublikowanym na Telegramie.
Według rosyjskiego resortu obrony, ukraińskie straty wyniosły 23 367 osób. Straty rosyjskie tradycyjnie nie zostały podane. Podobnie jak przemilczana została śmierć zdecydowanej większości załogi zatopionego krążownika Moskwa.
Internet obiegły zdjęcia ze spotkania dowódcy rosyjskiej marynarki wojennej z ocalałymi marynarzami. Na pokładzie Moskwy służyło 510 żołnierzy, a na spotkaniu widocznych było maksymalnie 100.
jkg/rp
