Pomysłodawcą niezwykłych zajęć był duszpasterz więzienia Michael Kutsch-Meyer. Do współpracy zaprosił Marię Münzel, która zawodowo zajmuje się malowaniem ikon. W wykładach na temat teologii i techniki wykonania obrazów wzięło udział trzydziestu więźniów – siedmiu z nich później zapłaciło za materiały i zdecydowało się spróbować namalować własną ikonę. Wcześniej nie mieli nic wspólnego ze sztuką sakralną, zaś zaledwie niektórzy z nich zajmują się amatorsko rysunkiem lub malarstwem.
Münzel kupiła ze składek deski, farby, pędzle i złoto. Po pierwszym dniu dokładnie sprawdziła i naniosła poprawki na szkice, które przedstawiały do wyboru: Matkę Bożą Kazańską, lub Chrystusa Pantokratora. - Byłam przekonana: ikony muszą się udać – mówi artystka. - Następnego dnia wszyscy pracowali dalej. Wtedy ikony stały się rzeczywiście ich ikonami – opowiada. Wszyscy pracowali nad ostatecznym efektem przez tydzień codziennie po trzy godziny.
- Miałem poczucie, że robię coś ważnego. Byłem całkowicie skoncentrowany. To sprawiało mi przyjemność – mówi 31-letni Michael, który malując obraz Matki Bożej myślał o swojej dziewczynie i ich wspólnym dziecku. - Szczególnie dbałem o to, by obraz świecił – dodaje. Ikonę chce powiesić u siebie w celi. Inaczej Josef, który myśli teraz przede wszystkim o zbliżającym się końcu odsiadki, który przypada w urodziny jego wnuczki. Swoje dzieło, otoczone zieloną ramą – kolorem nadziei – chce podarować właśnie jej.
- Kurs oceniam jako udany – mówi Kutsch-Meyer. - Uczestnicy zajmowali się intensywnie swoimi obrazami, dowiedli wytrwałości i zauważyli, że dzięki zaangażowaniu można coś osiągnąć – tłumaczy duszpasterz więzienia w Bambergu. - Ludzie wspierali się nawzajem i stworzyli prawdziwy zespół. Jestem pozytywnie zaskoczona efektami – komentuje Maria Münzel. Władze więzienia planują kontynuację kursu.
sks/Erzbistum-Bamberg.de
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

