Niedawno De Botton wpadł na pomysł wybudowania w Londynie pomnika ateistów. Nie sposobało się to Dawkinsowi, który jest bożkiem walczących ateistów. Autor „Boga urojonego” uważa budowę pomnika za marnowanie pieniędzy i dodaje, że „ateiści nie potrzebują świątyń”. „Istnieją lepsze rzeczy, na które można przeznaczyć te pieniądze. Można podnieść stan świeckiej edukacji i wybudować niereligijne szkoły, w których uczono by racjonalnego, sceptycznego i krytycznego sposobu myślenia”- mówił człowiek, którzy wierzy, że nie ma Boga. Botton polemizował z nim mówiąc: „Możesz wybudować świątynię ku czci wszystkiego, co jest pozytywne i dobre. Czyli może to być świątynia ku czci miłości, przyjaźni, spokoju czy perspektyw”. Nie pierwszy raz panowie ze sobą się spierali. „Z powodu Richarda Dawkinsa ateizm zyskał sławę niszczącej siły, gdy tymczasem istnieje wielu ludzi, którzy nie wierzą, ale nie są agresywni w stosunku do religii” - mówił znany szwajcarski ateista i filozof.  


Teraz De Botton rozwinął swoje tezy w wywiadzie dla australijskiej ABC, mówiąc, że ateiści mogą się wiele nauczyć od ludzi religijnych i można połączyć sekularną etykę z moralnością religijną. „Religia ma wiele interesujących aspektów, które mogą być stosowane nawet przez osoby niewierzące” - mówi. „Większość religii bierze człowieka z konkretnego czasu i umieszcza go w konkretnym miejscu, mówiąc- „jesteś bardzo mały w większej perspektywie- w kosmosie czy w oczach Boga. Religia powoduje, że czujemy się mali” - mówi filozof. “Jednak bycie małym z powodu czegoś większego, ludzie religijny nazywają to Bogiem, ale my możemy to nazwać wszechświatem, naturą czy oceanem, ma na nas uspokajający wpływ”- dodaje. De Botton przyznał również, że mimo, iż pozostaje ateistą to dostrzega pozytywy wpływu religii na społeczeństwo. „Jestem ateistą i nie szukam Boga ani duchowego wsparcia, ale uważam, że zsekularyzowany świat nie znalazł wszystkich odpowiedzi” - konkluduje jedna z ikon współczesnego ateizmu.


Ł.A/The Christian Post/Christian Today