Portal NaTemat.pl opublikował wywiad z kobietą o imieniu Olga, która... wynajęła mieszkanie Syryjczykowi. Jej decyzja, choć w istocie przypadkowa, miała spowodować niemałe pomieszanie w jej życiu. Jednak bynajmniej nie przez samego Syryjczyka, ale reakcje jej znajomych.
Pytana o reakcje znajomych, odparła: "Uświadomili mi, że żyję w jakiejś bańce... Pierwsze reakcje na pochodzenie Ahmeda są zwykle jednakowe: Co? Jak to? Oszalałaś? Nie boisz się, że cię zgwałci? Że zbuduje ci bombę w domu? I oczywiście stale pojawiają się super błyskotliwe pytania, "czy jest bombowy". Zawsze spotykam się z jakąś negatywną opinią i podsumowaniem, że to nie nie jest dobry pomysł".
Pytana przez znajomych o to, jak jej się żyje, odpowiada... "Zgodnie z prawdą, że jest bardzo sympatycznie. Ahmed codziennie pyta mnie, jak minął dzień, raz zaproponował wspólne śniadanie. Żyje mi się z nim o wiele lepiej niż z poprzednią współlokatorką. Ostatnio poszliśmy razem do sklepu po farbę i wałki, a później razem malowaliśmy jego pokój. W czasie wspólnych zakupów obserwowałam reakcje osób, które spotykaliśmy. Wzrok niektórych był jednoznaczny i długo zawieszony na Ahmedzie. To były lasery..." - mówi Olga.
"Nie mam nic za złe osobom, które boją się takich ludzi, jak Ahmed. Ale ta sytuacja pokazuje, że my jako naród mamy jeszcze do odrobienia ważną lekcję. Będę dążyła do tego, aby przynajmniej wśród swoich znajomych zmienić sposób patrzenia na Syryjczyków" - puentuje Olga.
Co ciekawe, do mieszkania Olgii Syryjczyk trafił jako... mieszkaniec Emiratów Arabskich. Tam był określany przez znajomego kobiety. Dopiero gdy zobaczyła jego paszport, okazało się, skąd pochodzi.
bbb/NaTemat.pl
