Sprawa Arkadiusza Ł., ps. Hoss staje się coraz bardziej bulwersująca. Okazało się, że już nie stawił się na komisariacie. Miał robić to 5 razy w tygodniu, w tym wczoraj, w sobotę. Pomimo tak mało dolegliwego środka zapobiegawczego, zignorował postanowienie sądu.
Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik sprawę określił jako „tragikomiczną”, bo na wolności przebywa groźny przestępca. Dodał tez, że „nic nie zwalnii sędziego od racjonalnego myślenia”.
Kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie zdecydowało, że zwróci się do rzecznika dyscyplinarnego o ustalenie, czy doszło do przewinienia dyscyplinarnego podczas rozpatrywania wniosku o tymczasowy areszt dla Arkadiusza Ł., ps. Hoss – poinformowała rzeczniczka SO.
Tymczasem obrońca Arkadiusza Ł., Aleksander Kowzan twierdzi, że już w sobotę skierował do komisariatu usprawiedliwienie lekarskie, wedle którego „Hoss” nie mógł wyjść z domu ze względu na problemy ze zdrowiem. Cierpi na chorobę wieńcową. Kopię zwolnienia dziś jeszcze miał złożyć w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów.
Bardziej bulwersujący jest jednak fakt, że obrońca Arkadiusza Ł. złożył zażalenie do sądu na zatrzymanie mężczyzny. Powodem ma być fakt, że prokuratura oraz policja znały jego miejsce zamieszkania i wiedziały o tym, że przed poznańskim sądem toczy się przeciw niemu postępowanie. Według mecenasa dowodzi to, że nie było przesłanek co do tego, że „Hoss” nie stawi się na rozprawie. Dodał też:
„Multiplikowanie nieprawdziwych informacji i celowe wprowadzanie w błąd narusza dobra osobiste mojego klienta i jednocześnie stanowi pomówienie w zakresie postępowania, które może poniżyć Arkadiusz Ł. w opinii publicznej”
Ł. jest, według śledczych, pomysłodawcą jednej z najpopularniejszych metod oszustw – „na wnuczka” i liderem jednej z największych i najprężniej działających w Polsce i z terenu Polski grup zajmujących się tym procederem. Jej członkowie mają na swoich kontach wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.
dam/PAP,TVP.Info,Fronda.pl
