Historia zaczęła się w roku 2011 w Sewilli. To wtedy kobieta – po siedmiu, frustrujących procedurach in vitro – zaszła w ciążę i dowiedziała się, że jest matką bliźnieków. W 20 tygodniu ich życia płodowego kobieta dowiedziała się, że jedno z bliźniąt cierpi na wadę serca. Była ona wprawdzie uleczalna, ale wymagała skomplikowanych operacji. Wtedy kobieta zażyczyła sobie zabicia tego dziecka, informując, że jakość jego życia będzie za niska, żeby je na nie skazywać. Dodatkowym argumentem za zamordowaniem chorego dziecka miały być korzyści dla drugiego z bliźniąt.

W trakcie aborcji jednak lekarz zaczął zastanawiać się, które z dzieci jest chore. Zapytał o to nawet pacjentkę, ale ta powiedziała mu, że to on powienien to wiedzieć. W efekcie zabito dziecko zdrowe. Kilkanaście dni później „pod nóż” poszło też dziecko chore, a matka wytoczyła proces lekarzom. Powód? Otóż matka przekonywała, że ona bardzo pragnęła zdrowego dziecka, a lekarz pomylił się i odebrał jej zdrowe dziecko, co sprawiło jej wiele bólu. Sąd uznał część z jej argumentów i przyznał odszkodowanie, które pozwoli jej na kolejne procedury in vitro i poczęcie nowego dziecka. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie ono zdrowe, bo jeśli nie to kliniki aborcyjne czekają...

TPT/BioEdge.org