Wiceminister infrastruktury Marcin Horała jest przekonany, że Rosja dopuściła się bezprawnej agresji zbrojnej na Ukrainę, a „część suwerennego państwa, Ukrainy, de facto jest anektowana, i to przemocą, poprzez wprowadzenie tam wojsk”. „To jest coś, z czym nie mieliśmy do czynienia w Europie po IIWŚ” – uważa poseł PiS.

Horała na antenie Radia Gdańsk stwierdził, że „nawet Sowieci, interweniując w podległych im państwach, zachowywali pozory”, a dziś mamy do czynienia z militarnym podbiciem kolejnego po Krymie kawałka Ukrainy. „Nielegalna okupacja powinna spotkać się z surowymi sankcjami” – powiedział poseł PiS.

Marcin Horała przypomniał też, że ekonomicznie i gospodarczo poprzednia agresja na Ukrainę z 2014 roku Rosji się po prostu nie opłaciła, gdyż kraj ten nadal nie osiągnął poziomu PKB sprzed tego okresu. A jej nieprzewidywalność polityczna nie pozwala na osiągnięcie trwałej stabilizacji gospodarczej. Europejskie sankcje mogą tylko pogłębić te problemy, co z pewnością Rosjanie boleśnie odczują.

Wiceminister infrastruktury zwrócił też uwagę jak niebezpieczne i niekorzystne dla Polski byłoby ewentualne „wydłużenie granicy z Rosją” w przypadku pełnej agresji zbrojnej Putina na Ukrainę. Dla polskiego wojska takie „podwojenie kierunków operacyjnych, o których bezpieczeństwo musi dbać” stanowiłoby ogromne wyzwanie. Horała nie ma wątpliwości, iż „bufor w postaci niepodległej Ukrainy jest dla nas bezcenny”.

„Nie da się odpowiedzieć tak lub nie, czy Polska jest bezpieczna. Na pewno mniej bezpieczna, niż myślelibyśmy rok temu, ale zasadniczo bezpieczna jest. Reakcja NATO, przysłanie znaczących wojsk amerykańskich i gesty innych państw, pokazują jedność wspólnoty” – skonstatował Marcin Horała.

 

ren/Radio Gdańsk