Hiszpańscy homoseksualiści wybrali się w podróż aby ratować swoich kolegów w Maroko. W efekcie marokańskie gazety oskarżyły ambasadora Hiszpanii w Rabacie o wspieranie homoseksualistów. Antyhiszpańska ofensywa medialna trwa.
Paco Ramirez i Samir Bargachi działający w hiszpańskim stowarzyszeniu gejów i lesbijek pojechali do Maroka z misją. Jak opowiada w jednym z wywiadów Samir, działacze chcą zmiany mentalności w Maroko, aby homoseksualiści przestali być traktowani jak zadżumieni. Marokańczyk mieszkając w Hiszpanii, kieruje gejowskim stowarzyszeniem Kifkif wspierającym jego rodaków. O sprawie dowiadujemy się z lewicowego dziennika „El Pais".
W Maroko, homoseksualizm jest zakazany: artykuł 489 kodeksu karnego przewiduje za seks osób tej samej płci od sześciu miesięcy do trzech lat pozbawienia wolności. Wbrew temu, Ramirez i Bargachi spotykali się z marokańskimi gejami, dyplomatami, z ambasadorem Hiszpanii Luisem Planasem, a także przedstawicielami paru organizacji pozarządowych broniących praw człowieka, Wszystko po to, aby rozpocząć akcję propagandową na rzecz depenalizacji homoseksualizmu.
Wszystko szło dobrze, dopóki Bargachi nie udzielił w Casablance wywiadu gazecie „As Sabah". Przyznał, że jest gejem, i opowiedział o swoim tournée po Maroku. Po tej publikacji marokańskie media oskarżyły ambasadora Hiszpanii o mieszanie się w sprawy Maroka i popieranie osób wyjętych spod prawa. „Maroc Soir" zamieścił na pierwszej stronie artykuł zatytułowany „Hiszpańska ingerencja" opatrzony zdjęciem dyplomaty z dwoma gejami. Homoseksualistom w Maroko nie będzie się żyło łatwiej. Najwyższa Rada Ulemów wydała fatwę obligującą „państwo marokańskie do stanowczego zwalczania tego rodzaju dewiacji". W wywiadzie dla laickiego Tel Quel Bargachi kwituje sprawę gorzkim komentarzem: - Jeśli się porównamy z Egiptem, Arabią Saudyjską czy Jemenem, i tak powinniśmy być zadowoleni.
JaLu/Rz/Elpais
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

