Homoseksualista, którego wizerunek wykorzystano w prezydenckim orędziu, Brandon Fay, dostał list z kancelarii Lecha Kaczyńskiego z zaproszeniem na koncert beethovenowski. Czy Prezydent nie ma ciekawszych znajomych?

 

List do Faya przyszedł od prezydenckiego sekretarza: - Bardzo się cieszymy i to doceniamy. Jednak prezydent nas nie zaprosił na koncert, a jedynie poinformował, że taka impreza się odbędzie i jeżeli akurat będziemy w Polsce w tym czasie, to nie powinniśmy przegapić takiego wydarzenia - precyzuje Brandon Fay w rozmowie z „Dziennikiem".

Nachalnie promowana przez TVN para homoseksualistów nie wie jeszcze czy wybierze się na festiwal beethovenowski, ale na pewno wkrótce wybiera się do Polski. Stale prowokują deklartując chęć spotkania z Lechem Kaczyńskim, który do tej pory traktował ich jak powietrze. Para wciąż chce usłyszeć słowo „przepraszam" za wykorzystanie i ukazania w złym kontekście fragmentów nagrania ze "ślubu" Faya z jego partnerem.

Przy okazji pytań o Polskę, Fay zaprzecza, jakoby Polacy źle traktowali homoseksualistów: - Polacy to bardzo mili, ciepli i otwarci ludzie. Już się nie mogę doczekać, jak znów odwiedzimy Polskę. Mam nadzieję, że spotkamy się z ludźmi, których poznaliśmy podczas naszej poprzedniej wizyty - mówi. Co na to rodzimi homoseksualni propagandyści?

Czy wysłąnie zaproszenia do Faya to wynik chaosu w kancelarii Lecha Kaczyńskiego? A może to początek gry o reelekcję?

 

JaLu/Dz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »