„Papież Franciszek wstrząsnął homofobami w Polsce. Zapewne nasz Episkopat do tej pory nie potrafi się pozbierać po jego słowach” - oznajmiła, choć niestety nie jest jasne, skąd ma ona taką wiedzę. A dalej jest już tylko mocniej. Możemy się z tekstu dowiedzieć, że „Radio Maryja sączy jad, nienawiść”, że ikoną tego jadu jest „posłanka Pawłowicz, która pozwala sobie na kpienie z Biedronia, mówiąc do słuchaczy szacownej rozgłośni: - I pytam go, czy on chłop, czy baba, a on sam nie wie. Homoseksualistów trzeba leczyć”. I wyciąga z tego wniosek, że „papież Franciszek może się nie doczekać ciepłego przyjęcia przez polskich hierarchów”.
A na koniec oznajmia, że słów papieża nie da się wymazać, „choćby rzecznik Episkopatu przekładał słowa papieża na łatwiejsze do zrozumienia przez homofobów”. Cóż wymazać się ich nie da, ale za to da się je przywalić tonami fałszywych interpreracji, z których ma wynikać, że papież jest ikoną walki z homofobią, i że od teraz to Monika Olejnik będzie jego jedynym oficjalnym interpretatorem.
TPT/Wyborcza.pl
