- Jesteśmy pierwszym krajem związkowym rządzonym przez chadecję, który występuje na rzecz zapisania zakazu dyskryminacji w konstytucji – mówi Roland Heintze z hamburskiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Do tej pory Art. 3 niemieckiej ustawy zasadniczej zakazywał dyskryminacji ze względu na płeć, pochodzenie, rasę, język, ojczyznę, wiarę oraz poglądy polityczne i religijne. Teraz do tej długiej listy ma dołączyć także "identyfikacja seksualna".

Przedstawiciele Hamburga w Bundesracie (izba parlamentu, w której zasiadają przedstawiciele krajów związkowych) będą teraz lobbować na rzecz zainicjowania przez izbę zmiany niemieckiej konstytucji. Na sprawie bardzo zależy nie tylko lewicowym Zielonym, ale także chadeckiemu burmistrzowi miasta i zarazem szefowi rządu landu Ole von Beustowi, który jest zadeklarowanym homoseksualistą i w tym roku prowadził paradę homoseksualną w Hamburgu.

Trudno jednak powiedzieć, jakie mają szanse zwolennicy zmian, by zrealizować swój projekt. Aktualnie 11 z 16 szefów rządów krajów związkowych należy do partii chadeckich (CDU i CSU), zaś w kolejnych dwóch landach CDU współrządzi z socjaldemokratami. Choć te proporcje mogą się zmienić, gdy powstaną rządy w trzech landach, w których w ostatnią niedzielę odbyły się wybory, większość krajów rządzonych przez chadeków (szczególnie z południa Niemiec) może nie zgodzić się na propozycję swoich partyjnych kolegów z Hamburga.

 

sks/JF

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »