Chodzi o wydarzenia z 16 maja, kiedy to odbył się marsz przeciw "dyskryminacji homoseksualistów", zorganizowany przez kielecki oddział KPH. Kilkunastoosobowa grupa uczestników przeszła deptakiem na Plac Artystów w eskorcie policji.

Tam czekała na nich trzy razy większa grupa osób, które skandowały – jak donosi "Gazeta Wyborcza" - tak bulwersujące hasła jak m.in.: "Normalna rodzina, chłopak i dziewczyna", "Lesby, geje, cała Polska z was się śmieje", "Dobry gej - martwy gej" czy "Jak złapiemy - połamiemy".

Czy prokuratura postawi zarzuty za takie okrzyki? - Na razie prowadzimy czynności sprawdzające. W ciągu kilku najbliższych dni zdecydujemy, czy zostanie wszczęte śledztwo - informuje Piotr Gładysiewicz, szef prokuratury Kielce-Wschód, która bada tę sprawę.

Robert Biedroń z zarządu Kampanii Przeciw Homofobii i wieloletni prezes tej organizacji jest oczywiście przekonany, że "to, co wydarzyło się w Kielcach, to ewidentne złamanie prawa". - Osoby, które próbowały zakłócić nasz marsz skandowały hasła nawołujące do popełnienia zbrodni. Poprzez media informacja o tym dotarła do dużej części społeczeństwa, była to więc mowa nienawiści skierowana do wielu osób homo- i biseksualnych z całego kraju – przekonuje.

Jeśli prokuratura zdecyduje się na wszczęcie śledztwa w tej sprawie będzie musiała ustalić kto skandował obraźliwe hasła. "Gazeta Wyborcza" już jej jednak pomogła i prześledziła wpisy na forum Narodowiec.com.pl. Jej zdaniem, wynika z nich, że byli to członkowie kieleckiego oddziału ONR i kibice Korony Kielce. Ale nie tylko.

- W grupie narodowców i kiboli stał, a wcześniej maszerował radny Mirosław Gębski, przewodniczący klubu PiS w radzie powiatu kieleckiego – pisze "Wyborcza". Niestety jej dziennikarze nie ustalili, czy również skandował obraźliwe hasła, a zapytany potem wykręcił się im sprytnym tłumaczeniem, że jest politologiem i człowiekiem ciekawym takich wydarzeń.

AJ/GW

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »