Ta argumentacja nie trafia jednak do ks. Lemańskiego, który punkt po punkcie ją kontestuje, jednocześnie biorąc w obronę autorki skrajnie nierzetelnego artykułu „Nieświęte rodziny”. Autorki, którym sam udzielił wypowiedzi na potrzeby tekstu. Hołownia zarzuca im przede wszystkim, że dla udowodnienia swojej tezy posługują się trzema przykładami, w tym jednym anonimowym. Co więcej, ksiądz ten został z parafii usunięty i przeniesiony do cywila. „Pytanie: jak ma się to do krzyczącego z okładki tytułu "Kościół toleruje podwójne życie księży". No bo przecież chyba tu właśnie nie toleruje?” - napisał na swoim blogu na Religia.tv Hołownia.

 

Publicysta zarzuca także, że w artykule można znaleźć wypowiedzi dwóch księży, którzy komentują na zasadzie: „no tak jest, no tak się mówi”. „Wartość poznawcza ich wypowiedzi jest jednak analogiczna do stwierdzenia: "no w Polsce się pije". Czy to wystarczy, żeby bronić tezy "Polska to naród alkoholików"? Oczywiście, że nie – podkreśla Hołownia.

 

Jednym z tych wypowiadających się w artykule duchownych był ks. Lemański, który poczuł się zobowiązany do odpowiedzenia Hołowni. „Pisze pan o mnie, że mam „przemożne wrażenie (bo nie adresy, nazwiska i dane)”. Chciałby pan poznać te adresy, nazwiska i dane? Nic z tego. Na tym właśnie polega różnica między mną i panem, że ja przychodzących do mnie nie przesłuchuję, ale wysłuchuję. Mogą być pewni, że dochowam tajemnicy w powierzonych mi sprawach. Nie przywołuję imienia żadnej osoby, ani nazwy miejscowości, ale piszę o problemach i o sposobach ich rozwiązywania” - napisał na swoim blogu na portalu Natemat.pl ks. Lemański.

 

Co więcej, ks. Lemański domagał się od Hołowni przeproszenia redakcji „Nesweeka” za słowa, które skierował pod jej adresem. „Niech pan wyjdzie z tej sytuacji z twarzą” - zaapelował, kompletnie przemilczając chamski tekst Tomasza Lisa pod adresem swojego publicysty. Jeśli już więc mowa o przeprosinach, to raczej w pierwszej kolejności należałoby ich żądać od naczelnego „Nesweeka”.

 

Na odpowiedź Hołowni nie trzeba było długo czekać. Publicysta odnosi się do żalu jaki odczuwa ks. Lemański z powodu braku reakcji Kościoła na przypadek poznańskiego księdza. „Ale czy naprawdę nie słyszał Ksiądz jeszcze wyrazów oburzenia z ust swoich kolegów "po koloratce"? Nie przekazywali ich wierni? Ja, mówiąc szczerze, nie znam innych głosów. Co to jest, jak nie reakcja Kościoła? Nie ma Ksiądz poczucia, że aby uznać, że zło jest złem nie muszę wpatrywać się w okna na Skwerze Kardynała Wyszyńskiego, albo zaglądać do gazet?” - pyta Hołownia.

 

Publicysta podkreśla, że nie zarzuca liczbom podawanym przez autorki tekstu „Nieświęte rodziny”, że są nieprawdziwe, ale prosi o ich dodatkowe potwierdzenia. „Pytam, czy to prawda, że ustalono je na podstawie trochę ponad setki z kilkuset rozesłanych ankiet? Próba była reprezentatywna? Wynik jest statystycznie istotny? Jeśli jest, to w Polsce powinniśmy mieć niespełna dwudziestotysięczną rzeszę księżowskich kochanek i co najmniej pięć tysięcy ich pociech” - podsumowuje Hołownia, który po raz kolejny podkreśla także, że Kościół to nie jest święta krowa, której nie wolno krytykować. Wolno, ale nie podstawie kilku anonimowych przykładów, na podstawie których snuje się ocenę o całej instytucji. „Też wolałbym żeby duchowni byli bez skazy. Ale snu z powiek nie spędza mi fakt, że nie byli, nie są i nie będą. Istota Kościoła - jak obaj wiemy - nie znajduje się pod sutanną. To nie klub przeczystych dziewic, które muszą dowieźć swą cnotę do końca ziemskiego meczu, a jak im się nie uda, to znaczy że to wszystko nie ma sensu” - pisze Hołownia.

 

Marta Brzezińska