"Po co Kościół? Żeby ludziom się lepiej żyło, szczęśliwiej. Bóg jest relacją trzech Osób, więc człowiek nie może żyć inaczej niż w relacji. Gdyby był sam, wykończyłby się. Odkrywasz się w zderzeniu z drugim człowiekiem. Swoją wiarę odkrywasz również w drugim człowieku. Nie da się zbawić w pojedynkę. Razem musimy iść, razem musimy się umacniać, razem dostaliśmy Ducha Świętego" - mówił Szymon Hołownia podczas spotkania z młodymi mieszkańcami Słupska. 

"Bycie w Kościele zwyczajnie się opłaca. Żyjesz we wspólnocie i widzisz, że twój świat się zmienia. Zupełnie inaczej widzisz ludzi, inaczej wchodzisz w relacje. Łatwiej się żyje, chociaż sytuacje bywają trudniejsze: kiedy ma się głupiego proboszcza, kiedy ma się upierdliwych sąsiadów w kościelnych ławkach, którzy nastawiają na cały głos wiadomą rozgłośnię, a chętnie utopiliby cię w łyżce wody" - mówił Hołownia. I dodawał: "Ale uświadom sobie, że ty też jesteś dla niektórych upierdliwym wrzodem". 

MBW/Koszalin.gosc.pl