Takie dane podał w minionych dniach Departament Zdrowia. Z jego wyliczeń wynika, że w Anglii i Walii (pomijając Szkocję, która ma osobne ministerstwo) zamordowano o 0.7 procenta dzieci więcej niż w roku 2014. Powodem zabójstwa prenatalnego w przypadku 3.213 dzieci była niepełnosprawność lub choroba (co także oznacza wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim o 3.7 procenta). Ciekawe, że aż 38 procent aborcji wykonano u kobiet, które już wcześniej zabiły przynajmnniej jedno swoje dziecko.
Jeśli chodzi o miejsce wykonania, to 30 procent z dzieci zostało zabitych w szpitalach publicznych, a reszta w rozmaitych zewnątrznych klinikach, w tym prowadzonych przez organizacje proaborcyjne. 98 procent z procedur zabójstwa prenatalnego zostało jednak dokonanych z pieniędzy podatników.
Każde z tych dzieci było osobnym światem. Każde z nich było darem dla rodziców, bliskich, Anglii i Walii, ale także świata. Dopiero po drugiej stronie dowiemy się, co straciliśmy w związku z ich zamordowaniem. Holokaust trwa. Przyjdź, Panie Jezu!
Tomasz P. Terlikowski
