Partia na rzecz Wolności (PVV) uzyska spore poparcie w badaniach tuż przed rozpoczęciem głosowań, a jej notowania stale rosły. Stronnictwo Geerta Wildersa może więc liczyć na znacznie wieksze poparcie elektoratu w porównaniu z ubiegłymi latami – pisze "Nasz Dziennik". To ważne, zwłaszcza że w Holandii zbliżają się również przedterminowe wybory parlamentarne.
Głównym hasłem PVV w kampanii wyborczej stał się zakaz noszenia muzułmańskich chust we wszystkich urzędach i obiektach korzystających z państwowych dotacji. Wilders obiecywał też "zero tolerancji" dla młodocianych chuliganów ze środowisk imigracyjnych.
W wyborach lokalnych PVV startuje jednak jedynie w dwóch miastach - w Hadze i Almere. Podobno oszczędza siły i środki przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na czerwiec. Z sondaży wynika, że PVV może w nich zdobyć 26 ze 150 mandatów i stać się największą siłą polityczną w Holandii.
Przedterminowe wybory stały się konieczne po tym, jak w lutym rozpadła się koalicja rządząca. Powodem podziału była różnica zdań na temat holenderskiego zaangażowania militarnego w Afganistanie.
AJ/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

