Po tym, jak ponad 112 tysięcy Holendrów podpisało się pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą by zalegalizować wspomagane samobójstwo na życzenie dla każdego powyżej siedemdziesiątego roku życia, organizacje promujące eutanazję nie ukrywają radości.

Popiera ją Bert van Hulzen z De Einder, choć radość ze skierowania ustawy do parlamentu, przysłania cień "niedoskonałości" ustawy, jakim – według niego – jest tak wysokie ograniczenie wiekowe. - Dlaczego prawo do wspomaganego samobójstwa mają mieć jedynie osoby, które ukończyły 70 lat? To jawna dyskryminacja. Wiek w tym przypadku nie powinien mieć najmniejszego znaczenia – mówi "Rzeczpospolitej" van Hulzen.

Jego zdaniem, "prawo" takie powinno przysługiwać każdej pełnoletniej osobie. - Są osoby 18-letnie, które na swoim koncie mają więcej traumatycznych doświadczeń życiowych niż 60-latki. Zapewne nie rekomendowałbym im wspomaganego samobójstwa i najpierw zastanowiłbym się nad alternatywą w postaci leczenia, ale uszanowałbym ich wolę, gdyby zdecydowały inaczej - mówi.

Podkreśla także, że wiek nie jest ważny. - Nikogo nie wykluczam. Niechętnie udzieliłbym poparcia dziecku, ale wśród dziesięcio–dwunastolatków też zdarzają się samobójstwa. Są też dzieci, które chorują na raka i cierpią ogromny ból. Potrafię sobie wyobrazić, że takie dziecko może samo ocenić, czy chce zaprzestać dalszego leczenia.

Organizacja De Einder cieszy się sporą popularnością, co roku zgłasza się do niej kilkuset Holendrów. - Polska jest katolickim, konserwatywnym krajem. Holandia jest bardziej świecka – tłumaczy van Hulzen. - Opowiadamy się za wolnym wyborem i uważamy, że każdy człowiek ma prawo zrobić ze swoim życiem to, co chce, pod warunkiem że nie zrobi krzywdy innym. Nas nie interesuje to, co mówi Kościół, czy jakaś religia - konkluduje.

AJ/Rp.pl

Zobacz także:

USA: Eutanazyjni gangsterzy wpadli po policyjnej prowokacji

 

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »