Dziecko, urodzone we wrześniu 2000 roku, żyje w rodzinie adopcyjnej. Gdy przyszło na świat, jego rodzice byli uzależnieni od narkotyków. 25-letnia matka urodziła je w domu i od razu musiała zawieźć do szpitala, bo dziecko miało syndrom abstynencji narkotykowej. Po raz pierwszy pojechała odwiedzić dziecko po dziesięciu dniach od porodu. Ojciec siedział wtedy w więzieniu.

Już miesiąc później rząd Katalonii pozbawił rodziców praw rodzicielskich. Dwa tygodnie potem wuj dziecka złożył wniosek o oddanie go w adopcję rodzinie zastępczej. Władze rozpoczęły procedurę adopcyjną, nie zbadawszy poważnie, czy rodzice są w stanie zaopiekować się dzieckiem i zignorowały ich gotowość poddania się kuracji odwykowej. Dziecko zostało zaadoptowane.

Tylko, że rodzice rzeczywiście wzięli się w garść, poddali się leczeniu i skończyli z narkotykami. Gdy tylko uzyskali zaświadczenie lekarskie o przezwyciężeniu nałogu, zaczęli walkę sądową o odzyskanie dziecka. Pierwszą sprawę przegrali w 2002 roku, kolejną w 2004.

Gdy sprawa trafiła z odwołania do wyższej instancji, sąd w Barcelonie wytknął rządowi Katalonii, że nie wziął pod uwagę więzi uczuciowej rodziców z dzieckiem, nie zbadał stopnia uzależnienia rodziców, ich zdolności do utrzymania i wychowania dziecka i kierował się przeświadczeniem, że są nieuleczalnymi narkomanami. Ignorował zupełnie wysiłki rodziców, którzy póki adopcja nie została zalegalizowana, co miesiąc jeździli 50 km, żeby zobaczyć dziecko w ośrodku przedadopcyjnym. Potem uniemożliwił im widzenia z dzieckiem.

Ale mimo tej krytyki rządu sąd w Barcelonie nie przywrócił praw rodzicielskich rodzicom biologicznym. Uznał za ważniejszą utrwaloną już dwuletnią więź dziecka z nowymi rodzicami. Byli narkomani wyjechali z Katalonii, założyli rodzinę, mają dwójkę kolejnych dzieci, które wychowują z powodzeniem. W sprawie pierwszego dziecka w końcu odwołali się do sądu najwyższego. I wygrali.

- Rząd Katalonii zignorował terapię odwykową rodziców oraz ich zdolność do odbudowy rodziny. Można było zakładać, że ten proces się nie powiedzie, ale nie można było z góry skazywać go na fiasko - uznał sąd najwyższy.

Wyrok nie przywraca praw rodzicielskich. Nie zmienia też sytuacji prawnej adoptowanego dziecka. Przyznaje jedynie rodzicom biologicznym prawo do odszkodowania za straty moralne z tytułu utraty dziecka. Wyrok oraz odszkodowanie 980 tys. euro (plus odsetki od 2006 r.) jest w Hiszpanii bezprecedensowy. Ministerstwo ds. rodziny zapowiedziało odwołanie.

AJ/GW

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »